Za nami tegoroczna aukcja "Pride of Poland". Sprzedane zostały wszystkie konie wystawione na licytacje - 16 koni zostało sprzedanych za łączną kwotę około 1 mln euro. Minister Stefan Krajewski uznał to za sukces i ogłosił, że to dowód na to, że stadniny koni arabskich „można prowadzić dobrze i czerpać z nich zyski”.
Co innego wskazują wyniki finansowe dwóch najważniejszych państwowych stadnin. Jak dowiedziała się "Rzeczpospolita", od zmiany władzy w 2023 roku ośrodki w Janowie Podlaskim i Michałowie nadal generują straty. Łącznie to już ponad 10 mln zł.
W 2025 roku Janów Podlaski zanotował około 980 tys. zł straty, a Michałów 1,25 mln zł. Jeszcze gorzej było rok wcześniej. W 2024 roku strata Janowa wyniosła około 4 mln zł, natomiast Michałowa 3,9 mln zł. Bieżący rok również nie wygląda dobrze. W pierwszej połowie 2026 roku, janowska stadnina odnotowała już ok. 6 mln zł straty, a Michałów - 2,9 mln zł.
Nie pomógł powrót poprzednich prezesów
Nadzieję na poprawę sytuacji upatrywano w powrocie osób, które wcześniej przez lata odpowiadały za sukcesy polskiej hodowli. Były prezes stadniny w Janowie Podlaskim Marek Trela i Jerzy Białobok, były szef Michałowa wrócili, ale nie na swoje poprzednie stanowiska.
Minister Krajewski po tegorocznej aukcji podkreślał, że dzięki tym zmianom przywrócono właściwą rangę osobom, które wcześniej zostały - jego zdaniem - niesłusznie odsunięte.
Finanse stadnin jednak jasno wskazują, że sam powrót ekspertów nie wystarczył, aby odwrócić negatywny trend.
Obecni eksperci wskazują, że problem jest wieloletnie niedoinwestowanie placówek oraz spadek opłacalności produkcji rolnej, która stanowi dodatkowe źródło jej przychodów. Winą obarczają także 8 lat rządów PiS i "niestabilność polityki personalnej".
Głos w sprawie zabrał poseł PiS Kazimierz Choma, który cytowany przez "Rzeczpospolitą" wskazał, że w ciągu dwóch lat obecnego rządu straty obu stadnin przewyższyły łączne straty z ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy.
Kontrowersje wokół licytacji
Poza 16 końmi wystawiono na sprzedaż również embrion po utytułowanych rodzicach, znajdujący się w macicy klaczy-surogatki. Ta oferta nie znalazła jednak nabywcy.
Licytacja wzbudziła wiele kontrowersji. Sytuację stara się obronić Białobok tłumacząc, że "sprzedaż embrionów jest normalnym elementem nowoczesnej hodowli". Część hodowców ma jednak odmienne zdanie i wskazuje na kwestie etyczne oraz potencjalne zagrożenia dla różnorodności genetycznej rasy.