Wenezuelski dyktator Nicolas Maduro został zatrzymany wraz z żoną i wywieziony z kraju. Amerykańska operacja była niezwykle precyzyjna, a Maduro usłyszał już zarzuty - został oskarżony o spisek narkotykowo-terrorystyczny, spisek w zakresie importu kokainy, posiadanie broni maszynowej i urządzeń niszczących oraz spisek w celu posiadania broni maszynowej i urządzeń niszczących przeciwko Stanom Zjednoczonym.
Wydarzenia ostatnich godzin są szeroko komentowane, także w Polsce. Wśród polityków wszystkich znaczących opcji politycznych dominuje przekonanie, że amerykańska interwencja była potrzebna. Spod takiego podejścia wyłamał się jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen.
Polityk pośrednio porównał obalenie Maduro do… ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
„Czekam na fikołki naszych ekspertów i polityków, tłumaczące, że atak USA na Wenezuelę i atak Rosji na Ukrainie to nie podchodzi pod żadna rubryka!” - zakpił Mentzen.
Prawdopodobnie nie spodziewał się aż takiej jedności wśród komentujących. Niestety dla Mentzena, jedności obróconej przeciwko niemu: