Po 4 latach bombardowania nim opozycja de facto się z niego… wycofała, bo jak wytłumaczyć ludziom, że przeciw dyktaturze wystawiamy trzy skłócone listy? Jako szczyt groteski opisywana będzie postać Romana Giertycha – polityka, który przyznał, że jest oszustem. „Nasz elektorat… by nas rozszarpał” – mówił o tym, jak za poprzednich rządów PiS potajemnie grał w piłkę z Tuskiem i był Wallenrodem w rządzie (istotą wallenrodyzmu jest oszustwo). Te 4 lata to czas występów zdeklarowanego oszusta, który jako adwokat brał liczne sprawy mogące zaszkodzić PiS i specjalizował się w wysyłaniu antyrządowych przekazów PR-owych. Za pierwszym razem działało, za dziesiątym tak sobie, ale po 4 latach opozycyjne portale gimnastykują się, by informując o teoriach Giertycha pomijać w tytułach jego nazwisko. Bo nawet ich czytelnika znudził schemat: megasensacja oparta na licznych znakach zapytania, z której finalnie nic nie wynika.
Megasensacje Giertycha
Historia totalnej opozycji opisywana będzie w przyszłości jako groteskowy przypadek w polityce. Oparła ona cały przekaz na kłamstwie, że w Polsce panuje dyktatura. Kłamstwo miało ten feler, że było oczywiste nawet dla kogoś, kto nie interesuje się polityką.