Chodziło m.in. o artykuł „Zmowa milczenia wokół afery pedofilskiej w Platformie” opublikowany w grudniu 2022 roku w „Codziennej”. Bohaterem publikacji był Krzysztof F. - pełnomocnik marszałka Geblewicza ds. uzależnień, ale także mąż zaufania Rafała Trzaskowskiego, aktywista LGBT i prominentny działacz PO, który startował z list tej partii z hasłem „Dobro powraca”. Pełnomocnik marszałka Geblewicza został skazany za pedofilię, posiadanie ponad 300 gram narkotyków i udzielanie ich osobie nieletniej.
Po publikacji pozew przeciwko mnie złożyło Województwo Zachodniopomorskie, domagając się m.in. publikacji przeprosin na pół strony w "Kurierze Szczecińskim" i "Gazecie Wyborczej" oraz zapłaty 20 tys. zł na cel społeczny. Według Województwa Zachodniopomorskiego, które reprezentował mecenas Rafał Wiechecki, naruszyłem dobra osobiste „poprzez czynienie nieuprawnionych sugestii, które prowadziły do konkluzji naruszających dobre imię i wizerunek Województwa Zachodniopomorskiego, wywołujących skojarzenie, jakoby Krzysztof F. po ujawnieniu jego działalności przestępczej, w tym przestępstwa pedofilii, nadal był pracownikiem Urzędu Marszałkowskiego.” Według Wiecheckiego marszałek „natychmiast po zatrzymaniu przez organy ścigania Krzysztofa F. zawiesił go w wykonywaniu obowiązków pracowniczych i funkcji pełnomocnika, a następnie zwolnił Krzysztofa F”.
Sąd: wypowiedzenie korzystne dla pedofila
Sąd nie podzielił tej oceny. W uzasadnieniu oddalającym pozew czytamy, że nie jest zgodne z prawdą, iż Olgierd Geblewicz zawiesił Krzysztofa F. w obowiązkach pracowniczych:
Co więcej, sąd na podstawie dokumentów dostarczonych przez mecenasa Wiecheckiego doszedł do przekonania, że rozwiązanie umowy o pracę z Krzysztofem F. nastąpiło w sposób najbardziej korzystny z możliwych dla niego, bo za porozumieniem strony, w trzecim miesięcy pobytu w areszcie.
- czytamy w uzasadnieniu. I dalej:
Pedofil wciąż na stronach ministerstwa jako specjalista ds. uzależnień
Sąd Okręgowy w Szczecinie nie podzielił także zarzutu z pozwu o tym, że w artykule „Codziennej” nie zostało zaznaczone, iż Krzysztof F. w chwili publikacji nie był już zatrudniony w Urzędzie Marszałkowskim. Zdaniem sądu było to spowodowane… zachowaniem samego powoda, czyli Urzędu Marszałkowskiego. W chwili publikacji „Codziennej”, a także wiele tygodni po niej, na oficjalnej stronie Zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego wisiała sylwetka Krzysztofa F., a także informacje, że jest pełnomocnikiem marszałka Geblewicza. Sąd dodał, że jeszcze w chwili pisania uzasadnienia „na oficjalnej stronie rządowej gov.pl, w zakładce Ministerstwa Sprawiedliwości, Krzysztof F. nadal jest wymieniany jako specjalista ds. terapii uzależnień pracujący w Urzędzie Marszałkowskim w Szczecinie.”
„Zmowa milczenia”
W ocenie sądu użyte w artykule „Codziennej” sformułowanie „zmowa milczenia” w odniesieniu do Urzędu Marszałkowskiego ma charakter typowo ocenny. „Działania Marszałka, zmierzające do ochrony osób pokrzywdzonych, Sąd ocenia jako obiektywnie rzecz biorąc właściwe i pożądane, lecz pozwany miał prawo do własnej ich oceny" – czytamy w uzasadnieniu Sądu Okręgowego w Szczecinie.
Podsumowując uzasadnienie, sąd stwierdził, że wyrażenie „zmowa milczenia” i idące za nim wypowiedzi „mają charakter krytycznej oceny działań Marszałka jako osoby publicznej, tak więc nie mogą naruszać jego dóbr osobistych, a w konsekwencji dóbr osobistych powoda”.
Wyrok Sądu Okręgowego nie jest jeszcze prawomocny.
Geblewicz przegrał sprawę karną
W piątek uprawomocniła się z kolei decyzja Sądu Rejonowego w Szczecinie w sprawie prywatnego aktu oskarżenia, który marszałek Olgierd Geblewicz złożył przeciwko mnie. Dotyczył on tych samych publikacji w sprawie afery pedofilskiej i zmowie milczenia w PO. Geblewicz najpierw przegrał w pierwszej instancji - sąd nie doszukał się żadnego czynu zabronionego w moich publikacjach. Polityk odwołał się od tej decyzji, sąd wznowił proces, ale rozprawę nie przyszedł pełnomocnik Geblewicza - mecenas Wiechecki - i w takiej sytuacji, zgodnie z kodeksem postępowania karnego, sąd umorzył postępowanie. Od tej decyzji Wiechecki złożył zażalenie, ale w piątek Sąd Okręgowy je odrzucił.