Najbliższe wybory parlamentarne odbędą się jesienią 2027 roku. Od wielu miesięcy mówi się o możliwości stworzenia tzw. paktu senackiego partii prawicowych, który pozwoliłby opozycji na odbicie izby wyższej z rąk koalicji 13 grudnia. Najczęstszy scenariusz, który przewija się w tym kontekście w opinii publicznej to opcja paktu senackiego z udziałem PiS, Konfederacji oraz innych środowisk.
Inaczej wygląda to jednak w kontekście list wyborczych, jeśli chodzi o mandaty w Sejmie. Liderzy poszczególnych partii politycznych zapowiadają oddzielny start. Do czego innego dąży premier.
Portal "Wprost" pisał niedawno o kolejnym spotkaniu Donalda Tuska z koalicjantami, który miał zakomunikować otwarcie liderom partii rządzących, iż koniecznym jest wystartowanie z jednej listy wyborczej.
Kolejne sondaże pokazują, że choć ugrupowanie Tuska cieszy się największym poparciem - nie miałoby szans na utworzenie rządu. Dowodzi temu też najnowsze badanie Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu".
KO najwyżej w tabeli, ale... to i tak za mało
Z badania wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, Koalicja Obywatelska zdobyłaby 33,48 proc. głosów.
Na drugim miejscu znalazłoby się Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 22,55 proc., a podium zamknęłaby Konfederacja Wolność i Niepodległość, na którą zagłosowałoby 13,29 proc. respondentów.
Do Sejmu weszłyby również Nowa Lewica z poparciem 7,80 proc., Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna, która uzyskałaby 7,33 proc., oraz Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego z wynikiem 5,28 proc.
Problemem dla obecnej koalicji rządzącej są wyniki pozostałych ugrupowań. Polskie Stronnictwo Ludowe mogłoby liczyć na 3,21 proc. poparcia, a Polska 2050 Szymona Hołowni - zaledwie 1,80 proc. Obie formacje znalazłyby się poniżej wymaganego progu wyborczego. Do Sejmu nie weszłaby również Partia Razem, która uzyskała 4,04 proc.