Podczas szczytu NATO doszło do rozmów prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego. Polski przywódca w rozmowie z mediami podkreślił, że spotkanie nie przyniosło przełomu w kwestiach historycznych.
Nastroje na linii Warszawa-Kijów nie deeskalują od czasu podjęcia przez Ukrainę decyzji o nadaniu imienia wojskowej jednostce imienia "Bohaterów UPA".
Do tej sytuacji odniósł się Mariusz Błaszczak na antenie Telewizji Republika. Podkreślił, że wśród obowiązków polskich władz jest dbanie o pamięć historyczną i podtrzymywanie pamięci o ofiarach ludobójstwa. Przypomniał, że konieczne jest wprowadzenie zakazu propagowania banderyzmu, który powinien być zrównany z nazizmem i komunizmem. Drugim postulatem powinno być zablokowanie wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej w kontekście ochrony interesów Polski, szczególnie w kwestii rolnictwa.
Przełom będzie wtedy, kiedy na agendzie polskich władz (...) mówię o rządzie, pojawią się dwie zasadnicze sprawy. Po pierwsze zakaz banderyzmu. Druga rzecz, zablokowanie rozmów Ukrainy z Unią Europejską. To leży w interesie polskim. Ze względu na pamięć historyczną, ale ze względu również na zagrożenia związane np. z rolnictwem. Powinno być to jasno stwierdzone, że rząd polski zamyka, blokuje kolejne etapy rozmów Ukrainy z Unią Europejską
- ocenił Błaszczak.
Ukraińcy postrzegają rząd Donalda Tuska jako rząd niesamodzielny, który realizuje agendę niemiecką. Postawili zatem na Niemcy. To jest błąd z ich strony, ale to oni rządzą Ukrainą i sobie taką drogę wybrali. Natomiast my jesteśmy odpowiedzialni za Polskę i naszym zadaniem jest dbanie o nasze interesy
- ocenił w "Pierwszej Rozmowie Dnia" red. Andrzeja Gajcego.