Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Kaskadowe ataki na dziennikarzy i adwokatów. “Policja powinna działać rozsądnie i wnikliwie”

W tego typu działaniach ewidentnie widzę jakąś próbę, nie tyle zastraszenia, co destabilizacji pracy, ewentualnie jakiegoś wpływu na czynności obrończe, czy na czynności, które podejmują dziennikarze. Dla mnie takie działania wyglądają na próbę ingerencji w gwarantowane kodeksem tajemnice. Zarówno w przypadku adwokatów jak i dziennikarzy - oceniła w rozmowie z portalem Niezależna.pl adwokat Magdalena Prządka-Leszczyńska, w której mieszkaniu w poniedziałek pojawili się mundurowi.

Konserwatyści na celowniku 

O najściach na mieszkania obrońców zaangażowanego w obronę Trybunału Konstytucyjnego pana Piotra portal Niezależna.pl rozmawiał z mec. Magdaleną Prządką-Leszczyńską. 

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Pytana, kto jej zdaniem mógł mieć interes w tych prowokacjach, adwokat zaznaczyła, że nie chce się angażować “w kwestie polityczne”, bo - jak dodała - nie jest to jej “kompetencja”.

- Natomiast widzę ewidentnie, że te ataki mają związek z konkretnymi sprawami. W mediach przedstawiane są one jako sprawy związane z określoną częścią społeczeństwa, z częścią prawicową, konserwatywną. I tak jest w przypadku pana Piotra, który angażował się w protesty pod Trybunałem Konstytucyjnym. Nie rozsądzam w żaden sposób - słusznie czy niesłusznie. Ja po prostu bronię człowieka w sprawie określonego zdarzenia - tłumaczyła prawnik. 

  

- Wykonuję swoją pracę i dla mnie to czy ktoś jest zatrzymany za protesty przed Trybunałem, za narkotyki czy za zabójstwo nie ma znaczenia. Jestem adwokatem i w granicach prawa robię dla tego człowieka to, co należy. Dlatego tym bardziej mnie to wszystko oburza

- dodała.                                          

Próba destabilizacji 

Przyznała, że w jej opinii zasadne jest łączenie obecnych ataków na adwokatów z wcześniejszymi interwencjami wobec dziennikarzy Republiki.

- W tego typu działaniach ewidentnie widzę jakąś próbę, nie tyle zastraszenia, co destabilizacji pracy, ewentualnie jakiegoś wpływu na czynności obrończe, czy na czynności, które podejmują dziennikarze. Dla mnie takie działania wyglądają na próbę ingerencji w gwarantowane kodeksem tajemnice. Zarówno w przypadku adwokatów jak i dziennikarzy - oceniła. 

 

Policja powinna działać rozsądnie 

Zapytaliśmy mec. Prządkę-Leszczyńską czy wobec powtarzających się tego typu sytuacji policja powinna bardziej realistycznie podchodzić do podejmowania tak zdecydowanych działań.                

Adwokat podkreśliła, że policja w przypadku tego typu zgłoszeń musi podejmować interwencję, ale swoje działania powinna realizować rozsądnie i wnikliwie. Porównała interwencję mundurowych w jej mieszkaniu oraz w mieszkaniu mec. Bartosza Malewskiego.  

- U Bartosza było rzeczywiście tak, że ta policja wpadła, waliła w drzwi krzycząc: “otwierać policja!” Byli uzbrojeni, z tarczami, z bronią. Gdyby coś takiego miało miejsce u mnie w domu - a u mnie jest trójka małych dzieci - na pewno zrobiłabym dużo większą aferę. Natomiast u mnie policjanci podjechali tylko ze światłami, ale nie było żadnego walenia w drzwi. Wiadomo, że moje dziecko zdenerwowało się tym wszystkim. Było samo w domu, więc płakało i się bało. Ale mimo wszystko u mnie policjanci wykazali się trochę większym rozsądkiem. Problemem nie jest więc sama interwencja, tylko to, w jaki sposób ona jest przeprowadzana. Jak w międzyczasie takie zgłoszenie jest weryfikowane

- wyjaśniła. 


W sobotę do mieszkania mec. Bartosza Malewskiego - prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i jednego z obrońców brutalnie zatrzymanego przez policję w siedzibie Stowarzyszenia Wolego Słowa pana Piotra weszło siedmiu uzbrojonych policjantów. Pretekstem najścia miało być anonimowe zgłoszenie o dokonaniu zabójstwa bliskiej prawnikowi osoby. Zgłoszenie okazało się całkowicie fałszywe.  

Dwa dni później (w poniedziałek) podobna sytuacja spotkała kolejną adwokat zaangażowaną w obronę pana Piotra - mec. Magdalenę Prządkę-Leszczyńską. Policja pojawiła się w mieszkaniu pod jej nieobecność także po fałszywym, anonimowym zgłoszeniu, w którym posłużono się imieniem i nazwiskiem red. Adriana Stankowskiego. Podczas interwencji w lokalu przebywało 9-letnie dziecko.  

Prawnicy Ordo Iuris obydwa zgłoszenia uznają za celowe zastraszanie i próbę wywarcia presji związanej z prowadzeniem sprawy jednej z osób broniących TK. Zapowiedzieli złożenie w tej sprawie zawiadomień o przestępstwie.   

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka