21 września br. Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że "ze względu na pilną prośbę strony amerykańskiej" planowana wizyta w Pentagonie szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza została odwołana.
Dodano wówczas, że wizyta odbędzie się w innym terminie, jednak nie podano nowej daty.
Trwa w tej chwili jego ustalanie. Po sygnałach ze strony amerykańskiej, a także po spotkaniu szefów sztabów krajów NATO niezbędne jest teraz pilne podjęcie nowych działań dotyczących bezpieczeństwa krajów Paktu
– głosił komunikat MON.
Z kolei kilka dni wcześniej prezydent USA Donald Trump ogłosił przełom w sprawie obecności amerykańskich wojsk w Polsce.
Dzięki zdecydowanemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, Prezydenta Polski, poczyniono znaczne postępy w kierunku utworzenia bazy armii USA w Polsce
– przekazał na platformie Truth Social.
O odwołaną wizytę szefa MON w USA był pytany dziś w Polsat News Nikodem Rachoń, doradca prezydenta Karola Nawrockiego.
Źle się stało, że nie doszło do tej wizyty. Kancelaria Prezydenta wspiera Ministerstwo Obrony Narodowej, mieliśmy tego szereg przykładów
– wskazał.
Zwrócił także uwagę na wpis europosła PiS Adama Bielana, w którym ten informował o swoim zaangażowaniu w organizację spotkania ministra Kosiniaka-Kamysza z "politykiem dużo ważniejszym niż sekretarz wojny Hegseth".
Wiem o które spotkanie chodzi, bo sam je współorganizowałem i osobiście brałem w nim udział razem z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem
– przekazał Rachoń.
Dopytywany o więcej szczegółów wskazał, że nie może udzielić większej liczby informacji.
Do czasu tego wpisu, ta sprawa pozostawała w tajemnicy, więc nie chciałbym ujawnić
– powiedział.
Dodał, że pod uwagę można brać trzy osoby z najbliższego otoczenia władz USA: szefową gabinetu Białego Domu Susie Wiles, wiceprezydenta J.D. Vance’a albo samego prezydenta Donalda Trumpa.
Być może pan Kosiniak-Kamysz uzna za stosowne, żeby o tym wspomnieć. To by wiele wyjaśniło, jeśli chodzi o to, jak dalece Kancelaria Prezydenta starała się przez ten cały rok doprowadzić do współpracy i połączenia sił
– doprecyzował.
Nikodem Rachoń mówił również o wydarzeniach z października 2025 r. Jak relacjonował, po oficjalnej wizycie Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego odbyło się spotkanie, podczas którego zaproponowano zacieśnienie współpracy między BBN a Ministerstwem Obrony Narodowej.
Została złożona propozycja, żebyśmy połączyli swoje siły, żeby powstała grupa robocza złożona z przedstawicieli BBN-u i MON-u
– ujawnił.
Według Rachonia resort obrony nie przyjął jednak tej propozycji. W jego ocenie wpłynęło to na tempo dalszych działań.
Źle się stało, bo praktycznie przez dziewięć miesięcy rząd niewiele zrobił w tym kierunku
– ocenił.
Doradca prezydenta przypomniał również deklaracje, które padły podczas wizyty Karola Nawrockiego w Waszyngtonie. Donald Trump miał wówczas wskazywać, że zależy mu na utrzymaniu obecnej liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce, a nawet na zwiększeniu ich obecności.
Następnie była cała seria spotkań, na których za zamkniętymi drzwiami słyszeliśmy deklaracje i wiemy, jaki jest kierunek działań administracji Stanów Zjednoczonych, a 17 września zostało to oficjalnie przedstawione na piśmie. Więc jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek byliśmy, jeśli chodzi o stałą bazę wojsk USA w Polsce
– stwierdził.
Zaznaczył jednak, że kolejnym krokiem musi być zapewnienie finansowania po polskiej stronie.
Natomiast oczywiście jest jeszcze kwestia zabudżetowania. Tego Stany Zjednoczone za nas nie zrobią. To musi zadeklarować i pokazać precyzyjnie nasz rząd
– dodał.
Rachoń przekonywał, że w tej sprawie rząd ma jeszcze konkretne działania do wykonania i jego zdaniem mógł podejmować je wcześniej.
Są więc rzeczy, które rząd może zrobić i mógłby je robić szybciej. (...) - Wydaje się jednak, że rząd skupił się po prostu na programie SAFE, a tę sprawę potraktował jako nieistotną, co wydaje się strategicznym błędem
– powiedział.
Podkreślił jednocześnie, że zwiększenie stałej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce powinno być wspólnym celem zarówno prezydenta, jak i rządu.