Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Kaleta o blokowaniu protestu pod KPRM: „Wszyscy stają na głowie, żeby Tuskowi nie popsuć humoru”

- Dla mnie jest jasne, że ta decyzja jest tylko i wyłącznie chęcią uniemożliwienia protestowania zgromadzonym - stwierdził poseł PiS Sebastian Kaleta, komentując czynności służb wobec uczestników "Miasteczka Gniewu". Mundurowi wyłączyli teren z użytku publicznego na polecenie Służby Ochrony Państwa. Rzekomym powodem tej decyzji jest wizyta w stolicy premiera Węgier Petra Magyara. Tyle że odbędzie się ona za dwa dni.

"Miasteczko Gniewu" zostało zorganizowane przed gmachem Kancelarii Premiera wczoraj. Z kolei w godzinach nocnych policjanci otoczyli miejsce protestu barierkami. Urzędnicy podlegli Rafałowi Trzaskowskiemu, prezydentowi Warszawy, podjęli decyzję o rozwiązaniu zgromadzenia.  Miała ona zostać uargumentowana tym, że rzekomo istnieje "zagrożenie pirotechniczne i terrorystyczne".  W sieci pojawiły się nagrania, na których widzimy, jak mundurowi uniemożliwiają dostarczanie żywności zgromadzonym. 

Na miejscu pojawił się poseł PiS Sebastian Kaleta, który pytał o powód działania policji. Rozmawiający z nim funkcjonariusz przekazał, że czynności zostały podjęte na polecenie Służby Ochrony Państwa ze względu na wizytę w Warszawie premiera Węgier Pétra Magyara. Tyle że szef węgierskiego rządu pojawi się w stolicy dopiero za dwa dni. Policjant powiedział również, że w związku z decyzją ratusza zgromadzenie może funkcjonować do 23:59.

"To, co obserwujemy jest stanowczo nieproporcjonalnym działaniem organów państwa. Sytuacja, w której Polacy nie mogą protestować, bo za 2 dni będzie przejeżdżał tędy pan premier Magyar jest kuriozalna. Do Warszawy wielokrotnie przyjeżdżał prezydent Stanów Zjednoczonych, czy - w czasie wojny - prezydent Ukrainy i żadne miejsca nie były tak długo wyjęte spod poruszania się obywateli. Dla mnie jest jasne, że ta decyzja jest tylko i wyłącznie chęcią uniemożliwienia protestowania zgromadzonym"

– powiedział w rozmowie z Republiką Kaleta.

Przypomniał, że "koczowisko przed Sejmem nie było nigdy usuwane, nawet na czas wizyt ważnych osób". - A nagle SOP, policja, wszyscy stają na głowie, żeby panu Donaldowi Tuskowi nie popsuć humoru. Jest to działanie nieproporcjonalne. Widać, że służby w sposób zorganizowany prowadzą czynności, żeby Polacy nie mogli w tym miejscu protestować, a pretekst dla wyłączenia wyjątkowo tej strefy spod jakiegokolwiek ruchu i oddania jej pod zabezpieczenie SOP-u jest jaskrawo nieproporcjonalny. Pan Magyar jest teraz w Krakowie. Tutaj będzie za dwa dni, a już teraz Polacy nie mogą się tędy poruszać ani protestować - podkreślił.

"Policjanci twierdzą, że wykonują polecenia. Zapewne urzędnicy SOP-u też twierdzą, że wykonują polecenia. Więc osobami, które te polecenia mogą wydawać i w hierarchii służbowej są najwyżej są pan Kierwińśki i pan Tusk, bezpośrednio. To jest ich odpowiedzialność i ich decyzja i ich pokaz tego, że demokracja w Polsce już nie jest im potrzebna"

– stwierdził.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polityka