Prezydent Karol Nawrocki został zapytany o słowa wiceprzewodniczącego klubu Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha, który wezwał do przyjęcia ślubowania sędziów TK wybranych przez Sejm.
"Panie Nawrocki, albo Pan się zabierzesz do roboty albo uznamy, że nie jesteś Pan zdolny wypełniać obowiązków prezydenckich. I żaden Donald Trump po wyborach w listopadzie już Pana nie obroni tak jak w 2025. Wybór należy do Pana”
- napisał Giertych.
- Traktuje to pan prezydent jako groźbę? - zapytała prowadząca.
- Pani redaktor, przede wszystkim traktuję jako dyshonor konieczność odnoszenia się do słów pana Romana Giertycha. Więc gdyby pani powiedziała, że powiedział to ktoś inny, to pewnie starałbym się to skomentować, ale pan Roman Giertych jest internetowym trollem, jest człowiekiem, którego nie wypada mi jako prezydentowi Polski komentować
- odparł prezydent.
Równie niechętnie odnosił się do sugestii Giertycha we wrześniu. Wówczas polityk sugerował, że po organizacji spotkania prezydenta z młodzieżą w Juracie powinien zostać ograniczony budżet prezydenckiej kancelarii.
- Kiedy słyszę "Roman Giertych". proszę mi wybaczyć, to nie chce mi się zupełnie rozmawiać. Roman Giertych może zagrozić swoim fanom z internetu, że coś im wypłaci albo czegoś im nie wypłaci
- mówił prezydent we wrześniu.
- Nie traktuję tego polityka poważnie. Szczególnie teraz, gdy jako poseł Platformy Obywatelskiej i wiceszef Platformy Obywatelskiej jest jednocześnie mecenasem i adwokatem pana Przemysława Krala, którego uznaje za "ruskiego agenta", jak wiele razy słyszeliśmy - mówił.