Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Gazeta Polska": Największy błąd Morawieckiego. KO i PSL pomogły mu wybrać Horałę

„To będzie najdroższy wicemarszałek w polskiej polityce. Bardzo duży błąd Rozwoju Plus… To będzie pierwszy krok, żeby ta partia nie miała 5, a 4, 3, 2 proc. poparcia” – powiedział Łukasz Pawłowski z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej w Telewizji Republika o wyborze Marcina Horały dzięki poparciu KO i PSL. Abstrahując od poglądów, z punktu widzenia obozu niepodległościowego samodzielny start w wyborach ugrupowania Mateusza Morawieckiego nie ma żadnego sensu. Rozwój Plus nie został prawicową Trzecią Drogą, nie przyciągnął i nie przyciągnie żadnych innych wyborców poza tymi PiS. I albo nie przekroczy progu 5 proc., albo przekroczy nieznacznie, co przy systemie D’hondta spowoduje, że mnóstwo głosów wyborców się zmarnuje.

Jarosław Kaczyński po wyborze Marcina Horały na wicemarszałka Sejmu napisał:

„Długo się zastanawiałem, dlaczego M. Morawiecki rozbił PiS. Dziś już wiemy, że oprócz osobistych ambicji celem było rozpoczęcie rozmów z Tuskiem. I są już tego pierwsze owoce: wicemarszałek dla Rozwoju+ wbrew wszelkim regułom parlamentarnym. To przykre, ale ta sytuacja wiele wyjaśnia wyborcom: Konfederacja dopuszcza koalicję z Tuskiem, a M. Morawiecki już się z nim układa. Więc czas na powrót do Prawa i Sprawiedliwości! Jedynej siły, która może powstrzymać Tuska!”.

Brak wicemarszałka Sejmu dla PiS, drugiego najliczniejszego klubu poselskiego, to od początku kadencji część wprowadzania w życie „demokracji walczącej”. To naruszenie obyczaju, który był w III RP oczywistością: że wszystkie duże kluby, również opozycyjne, mają swoich wicemarszałków. Teraz w poparcie tego scenariusza wpisali się posłowie od Morawieckiego, razem z KO i PSL wybierając Horałę na wicemarszałka. Nagle okazało się, że z punktu widzenia Tuska Horała przestał być pisowskim złem i wszystko zostało mu wybaczone.

Kwaśniewski doradza koalicję z Morawieckim

Pisowcy podnosili wcześniej różne syndromy tego, że partia Morawieckiego dogaduje się z Tuskiem. Aleksander Kwaśniewski powiedział w jednym z wywiadów, że KO powinna rozważyć dogadanie się z Morawieckim. Stronnik Morawieckiego, poseł Krzysztof Szczucki, były poseł PiS, znienacka w internecie przeprowadził z Kwaśniewskim wywiad. Zwolennicy tych teorii dzięki wyborowi Horały zyskali argument za tym, że ubekistan chce rozbić prawicę, używając do tego Morawieckiego. Niezależnie, czy przy jego złej woli, czy czysto instrumentalnie.

Łukasz Pawłowski, szef Ogólnopolskiej Grupy Badawczej (OGB), w rozmowie z Michałem Rachoniem w Telewizji Republika tak opisał, dlaczego Morawiecki może przyczynić się do utrzymania władzy przez Tuska:

„Najgorszym w ogóle scenariuszem dla prawicy byłoby, że te cztery partie startują, ale Mateusz Morawiecki ma 4,5 proc. Nie przekracza progu, nie dostaje żadnych mandatów. I nagle okazuje się, że z tych 51 proc. na prawicy mandaty dzieli się już tylko dla 47 proc.”.

Analiza Łukasza Pawłowskiego, socjologa niebędącego po którejkolwiek stronie sceny politycznej, obiektywnie wskazuje, dlaczego Morawiecki może dać sukces obozowi Tuska:

„Wyborcy partii Morawieckiego, gdyby jej nie było, głosowaliby na PiS. Nie ma tego efektu jak wtedy, gdy powstała Trzecia Droga, że część wcześniejszych wyborców PiS na nią zagłosowała, wyborców Pawła Kukiza czy takich, którzy nie głosowali w ogóle”.

Czarnek ma sens, Morawiecki niekoniecznie

Brak sukcesu Rozwoju Plus wcale nie wynika z braku charyzmy Mateusza Morawieckiego, a z błędnej decyzji podjętej w fatalnym momencie. W początkach premierowania Morawiecki ze swoją wiedzą o gospodarce był dla PiS wartością dodaną. Ale w 2026 roku nastroje są inne: w sytuacji, gdy PiS musi bić się o elektorat mogący zagłosować na obie Konfederacje, wystawienie Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera było posunięciem sensownym, lepszym niż postawienie na Morawieckiego, który w tym elektoracie jest niepopularny, nawet jeśli niesłusznie. Nominacja Czarnka miała potencjał poszerzania elektoratu niepodległościowego.

Odwrotnie jest z decyzją Morawieckiego o wyjściu z PiS: potencjału poszerzania elektoratu obozu niepodległościowego nie ma żadnego, za to jest potencjał rozbijania go. I sprawienia, by miał on mniej posłów. Bardzo prawdopodobne, że o tyle mniej, iż Tusk utrzyma się u władzy z wszystkimi tego fatalnymi konsekwencjami.

Z Morawieckim odeszło trochę budzących sympatię polityków. Postanowił on bazować na tych mniejszościowych wyborcach PiS, którzy nie akceptują czarnkowego zwrotu na prawo. Poniekąd ja mógłbym należeć do takich wyborców: na przykład nie mam modnych obecnie poglądów ostro antyukraińskich. Tylko że nie jestem nim, bo wyczuwam fałsz rozbijackiego grania na owych nastrojach. W oczywisty sposób korzystnego dla Tuska.

Morawiecki nie jest Trzecią Drogą

Jarosław Kaczyński powiedział po wyborze Horały: „Decyzja, która była dla nas nie tyle może zaskoczeniem, co takim ostatecznym potwierdzeniem faktu, że dzisiaj panu Mateuszowi Morawieckiemu i jego towarzyszom jest bliżej do obecnego rządu, do koalicji 13 grudnia, niż było do nas”.

Dlaczego postawa Morawieckiego jest korzystna dla zwolenników ubekistanu? Łukasz Pawłowski na zimno analizuje przepływy elektoratu: „Badaliśmy scenariusz jednej listy po stronie liberalnej i scenariusz dwóch list, wokół KO i Lewicy. I one za każdym razem miały więcej niż 231 mandatów, czyli większość w Sejmie. W 2015 roku Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 37 proc. głosów, a miało bezwzględną większość w Sejmie”. Według socjologa najlepiej jest, gdy partia ma więcej niż 10 proc., bo wtedy zdobywa mandaty w każdym okręgu, a każda lista, która jest poniżej 10 proc., mandaty traci.

Morawiecki w niektórych wypowiedziach sugerował, że mógłby być jakąś nową wersją Trzeciej Drogi, korzystną dla PiS. Pawłowski mówi, że według badań nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, bo Morawiecki nie ma szans być kimś, kto przyciągnie niezdecydowanych. Pytany przez Michała Rachonia, czy Mateusz Morawiecki 2027 może był Szymonem Hołownią 2023, analityk odpowiedział:

„Porównanie jest kompletnie nielogiczne. Hołownia nie był premierem przez 7 lat i nie był główną twarzą tej drugiej strony. Morawiecki jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków i liderów nieufności, co wynika z tego, że rządził, to jest ten ciężar rządzenia. Żaden wyborca, który w 2023 roku, 15 października, głosował, żeby odsunąć PiS od władzy, bo taka była motywacja całej tej koalicji, która szła do wyborów. Oni chcieli odwołać Mateusza Morawieckiego, bo on był wtedy premierem. Był premierem za czasów covidu, za czasów wojny w Ukrainie, był tą osobą, która wprowadzała Polski Ład. Ci wyborcy nie zagłosują na Mateusza Morawieckiego, jeśli go chcieli wcześniej odwołać”.

Braun i Morawiecki

Według Pawłowskiego wersja, zgodnie z którą Rozwój Plus będzie samodzielnie kandydował do Sejmu, jest bezsensowna: „Nie wierzę w taki scenariusz, że Mateusz Morawiecki startuje samodzielnie. To jest nielogiczne”. Jak ocenił analityk, Rozwój Plus mógłby uzyskać więcej miejsc  w parlamencie, kandydując w ramach nowej wersji PiS–Zjednoczonej Prawicy.

W coraz bardziej skomplikowanej sytuacji na prawicy, podział w PiS jest najbardziej pożądany z punktu widzenia obozu Donalda Tuska. On nie ma szans na zwycięstwo bez istnienia z jednej strony rosyjskiego obozu na prawicy Grzegorza Brauna, a z drugiej strony prawicy skłonnej do współpracy z Donaldem Tuskiem. I ten scenariusz jest realizowany, by obóz niepodległościowy nie wygrał w sposób zdecydowany, jak w latach 2015–2023. Tylko cofnął się do lat 2005–2007, gdy musiał rządzić z rosyjskimi przybudówkami, a przez owe kompromitacje oddać niebawem władzę Donaldowi Tuskowi.

Okropna to perspektywa, ale całkiem realna, gdy przegra KO. A właściwie potencjalnie wygra.

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka