Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Dwa kluczowe weta prezydenta. "Rządzący chcieli sytuacji, która zwiększyłaby ich szanse w wyborach"

- Wczoraj pan prezydent zawetował dwie ustawy, które próbowali przepchnąć rządzący. Pierwsza dotyczy kodeksu wyborczego, druga - reklamy politycznej. Rządzący tak chcieli manipulować przepisami, chcąc uśpić czujność pana prezydenta, żeby doprowadzić do sytuacji, która potencjalnie mogłaby zwiększyć szanse wyborcze koalicji obecnie rządzącej - powiedział w TV Republika dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta RP.

Prezydent Karol Nawrocki zawetował w czwartek nowelizację Kodeksu wyborczego, która przewidywała m.in. zmianę liczby posłów wybieranych z poszczególnych okręgów czy zmianę  tworzenia obwodów głosowania, a także ustawę regulującą postępowania w sprawach dotyczących reklamy politycznej.

- Wczoraj pan prezydent zawetował dwie ustawy, które próbowali przepchnąć rządzący. Pierwsza dotyczy kodeksu wyborczego, druga - reklamy politycznej. Rządzący tak chcieli manipulować przepisami, chcąc uśpić czujność pana prezydenta, żeby doprowadzić do sytuacji, która potencjalnie mogłaby zwiększyć szanse wyborczy koalicji obecnie rządzącej

- mówił w TV Republika rzecznik prezydenta RP, dr Rafał Leśkiewicz.

Gdyby nie te dwa weta - uważnie wczytajcie się państwo w argumentację pana prezydenta, bo to jest niezwykle ważne - mogłoby dojść do sytuacji, że te dwie ustawy weszłyby w życie. Kuglowano by okręgami wyborczymi, liczbą mandatów. Gdyby powiesił pan na płocie baner któregoś z polityków, którego pan popiera, mogłaby być nałożona na pana kara. Takie przepisy chcieli wprowadzić rządzący. Oczywista odpowiedź, do czego chcieli doprowadzić - dodał Leśkiewicz.

Weto do noweli Kodeksu wyborczego

Karol Nawrocki, uzasadniając weto do nowelizacji Kodeksu wyborczego, w nagraniu na portalu X powiedział, że „nie można wprowadzać głębokich zmian w administracji wyborczej, bez przekonującej analizy ich skutków” oraz że „nie można wywoływać” zmianami  „emocji społecznych” oraz „zmieniać reguł gry na zaledwie jedne rok przed wyborami parlamentarnymi”. 

Zawetowana przez prezydenta nowelizacja była przyjęta przez Sejm 4 września tego roku. Senat przegłosował ją zaś pod koniec września. Jednym z głównych założeń ustawy była reforma liczby posłów wybieranych w poszczególnych okręgach.

Zgodnie z brzmieniem przyjętej noweli Państwowa Komisja Wyborcza co roku do 30 listopada ogłaszałaby w drodze obwieszczenia liczbę posłów wybieranych w każdym okręgu wyborczym. Jeśli PKW nie dopełniłaby tego obowiązku, uchwałę w tej sprawie podejmowałby Naczelny Sąd Administracyjny. Ustalanie obowiązującej normy przedstawicielskiej wybieranych posłów w okręgach wyborczych miało – zgodnie z zawetowanymi przepisami - odbywać się na podstawie danych z Centralnego Rejestru Wyborców; według stanu na koniec trzeciego kwartału roku, w którym ogłasza się obwieszenie dotyczące liczby posłów wybieranych w każdym okręgu.

Zdaniem prezydenta Nawrockiego nowela „zamiast jasnego zapisania podziałów mandatów w ustawie, wprowadzono mechanizm przesuwania mandatów między okręgami w drodze urzędniczego obwieszczenia” PKW. - Wybory są fundamentem demokracji. Ich reguły muszą być jasne, stabilne i budzić zaufanie obywateli –  uzasadniał prezydent w oświadczeniu na X.

Nowela wprowadzała też zmiany w tworzeniu obwodów głosowania. Zgodnie z obecnymi przepisami, obwód ten można utworzyć dla maksymalnie 4 tys. mieszkańców. Nowelizacja zmniejszała tę maksymalną liczbę do 3 tysięcy.

Weto do ustawy o reklamie politycznej

Uzasadniając weto do ustawy regulującej postępowania ws. dotyczących reklamy publicznej, prezydent powiedział, że przepisy te „budziły zasadnicze zastrzeżenia ze względu na nieostre definicje i ryzyko nadmiernej ingerencji administracji w debatę publiczną”.

- Wolność słowa nie polega na tym, że obywatel może mówić wyłącznie to, na co pozwoli mu urzędnik. Przyznanie urzędnikom rządowym prawa do rozstrzygania, co jest dozwoloną publicystyką, a co zabronioną reklamą, stwarza bezpośrednią pokusę wykorzystywania aparatu państwa do tłumienia krytyki i walki z opozycją - argumentował Nawrocki.

Jak zaznaczył „poza okresem kampanii nadzór powierzono organom rządowym uzależnionym od przecież od woli większości parlamentarnej, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla swobody debaty publicznej”.

- Co ciekawe, ustawa ogranicza reklamę z zagranicy, jednak w taki sposób, że zakazywane są reklamy polityczne na przykład ze Stanów Zjednoczonych, ale nie są zakazywane te z Niemiec, jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej - wskazał prezydent.

Zdaniem Nawrockiego „ustawa narzuciła Państwowej Komisji Wyborczej funkcje represyjne oraz prawo do nakładania drakońskich kar administracyjnych w szczycie kampanii i ciszy wyborczej”. - Pogłębiałoby to niszczenie bezstronności PKW i wywoływałoby paraliżujący efekt mrożący przeciwko, czemu stanowczo protestowało nawet samo Krajowe Biuro Wyborcze - uzasadniał.

Dodał, że „dziennikarz, publicysta, organizacja społeczna czy zwykły obywatel nie mogą po prostu żyć w strachu, że ich opinia zostanie arbitralnie uznana za niedozwoloną reklamę polityczną i będzie skutkować karą”.

- Wolność słowa jest prawem obywatela, a nie przywilejem przyznawanym przez władze. Na żadne ograniczenia w tym temacie zgadzać się nie będę

- mówił prezydent.
 

Źródło: niezalezna.pl, TV Republika, PAP

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka