Z najnowszego sondażu CBOS wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, zwyciężyłaby Koalicja Obywatelska z wynikiem 32 proc. Na drugim miejscu znalazłoby się Prawo i Sprawiedliwość z poparciem... 18,2 proc., a podium zamyka Konfederacja (13 proc.).
Do Sejmu weszłyby jeszcze Konfederacja Korony Polskiej (8,7 proc.) oraz Nowa Lewica (5,8 proc.). Tuż pod progiem znalazła się partia Razem, a poza parlamentem pozostałyby m.in. PSL i Polska 2050.
Badanie wskazuje także na wysoką deklarowaną frekwencję – udział w wyborach zapowiada aż 75,6 proc. uprawnionych.
Czarnek: „Takie rzeczy już były”
Do wyników sondaży odniósł się Przemysław Czarnek, który podważa ich wiarygodność i przypomina sytuację sprzed lat.
„Jak słyszę gdzieś po kątach, po drodze, że nie ma szans na to, żeby rządzić samodzielnie. Proszę państwa, w 2013 roku w grudniu, na 1,5 roku przed zwycięstwem Andrzeja Dudy, Komorowski miał 70%, a PO drukowali na 45%, mimo że afery niszczyły Polskę, żużlem sobie naprawialiście drogi na wsiach i drogi powiatowe”
– stwierdził w Kędzierzynie-Koźlu.
Polityk sugerował, że podobne mechanizmy mogą działać również dziś.
„Im rosło, tak jak dzisiaj im rośnie. Afera za aferą, zadłużenie nieprawdopodobne, kryzys wszędzie, wyrzucani ludzie ze szpitali, a PO rośnie. Mamy takich drukarzy w Polsce, że się w głowie nie mieści”
– dodał.
„Szeroka koalicja prawicy konieczna”
Czarnek podkreślił także, że w jego ocenie kluczowe znaczenie będzie miała współpraca ugrupowań po prawej stronie sceny politycznej.
„Szeroka koalicja prawicowa jest absolutnie konieczna, także po to, żeby zmienić tę absurdalną Konstytucję, o której będziemy też niebawem mówić. Absurdalną zwłaszcza w warstwie systemu rządów, władzy wykonawczej, ale również źródeł prawa”
– zaznaczył.