Prezydent Karol Nawrocki i prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zaproponowali niedawno mechanizm „polskiego SEJF 0 proc.”.
Inicjatywa ta ma zagwarantować 185 mld zł na zbrojenia z zysków wypracowanych z rewaluacji polskiego złota i stanowić krajową alternatywę dla forsowanego przez koalicję Donalda Tuska europejskiego programu SAFE. Unijny instrument to w rzeczywistości gigantyczna pożyczka w wysokości ok. 43,7 mld euro, która będzie spłacana przez Polaków aż do 2070 roku. Niesie on również ryzyko uwikłania w niebezpieczny mechanizm warunkowości oraz faworyzowania niemieckich koncernów zbrojeniowych.
Kosiniak-Kamysz broni "porządku" i unijnego długu
We wtorek do Sejmu trafił przygotowany w Kancelarii Prezydenta projekt o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, którego źródłem finansowania mają być zyski NBP. Zamiast merytorycznej dyskusji o uniezależnieniu polskiego bezpieczeństwa od zagranicznych wierzycieli, w środę wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz uderzył w projekt z pozycji czysto biurokratycznych.
Szef MON oburzył się faktem, że nadzór nad nowym funduszem miałyby sprawować Rada Funduszu oraz Komitet Sterujący, w których zasiadaliby przedstawiciele głowy państwa. Kosiniak-Kamysz ocenił, że projekt narusza podział kompetencji. „Kompetencje w zakresie modernizacji i transformacji polskiej armii ma rząd i minister obrony narodowej, niezależnie, kto nim jest” – stwierdził minister, przypominając, że gdy za czasów rządu Zjednoczonej Prawicy powstawał Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, ówczesny szef MON Mariusz Błaszczak nie zapraszał przedstawicieli prezydenta do kontroli tej instytucji. „I nikt nie miał o to do niego pretensji” – zaznaczył dzisiejszy wicepremier, dodając stanowczo: „Tego porządku konstytucyjnego ja będę bronił”.
Lider PSL, deprecjonując prezydencki projekt, stwierdził wręcz, że „nie ma w nim pieniędzy”, a jedynie prognozy przyszłych zysków. Po raz kolejny zaapelował też do prezydenta o podpisanie do 20 marca ustawy wdrażającej unijny dług w ramach programu SAFE.
Galeria absurdalnych wymówek
Biurokratyczne utyskiwania szefa MON wpisują się w długą listę niezwykle nerwowych i nierzadko groteskowych reakcji przedstawicieli rządu Donalda Tuska na propozycję oparcia zbrojeń na kapitale narodowym.
Gdy tylko propozycja ujrzała światło dzienne, sam premier Tusk odrzucił ją na starcie, uciekając się do demagogii na temat rzekomych strat banku centralnego i żądając uległości wobec zagranicznych pożyczkodawców: „tu nie ma czasu na kombinacje - proszę natychmiast podpisać ustawę ws. SAFE”. Minister finansów Andrzej Domański przekonywał z kolei, że „nie istnieje coś takiego jak »SEJF 0 proc.«”, a szef dyplomacji Radosław Sikorski sprowadził zaawansowany projekt makroekonomiczny do rzekomej spekulacji na cenie złota. Ryszard Petru posunął się nawet do gróźb postawienia Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.
Tymczasem – jak wskazują eksperci i politycy opozycji – uwalnianie środków poprzez przesuwanie dodatniej wyceny kruszcu nie jest niczym nadzwyczajnym w świecie finansów. Opublikowany we wtorek prezydencki projekt ma po prostu stworzyć do tego odpowiednie ramy legislacyjne. Jak ocenił były premier Mateusz Morawiecki, odpierając ataki rządu: „Wykorzystywanie zysków z aktywów rezerwowych to nie jest rzadka praktyka banków centralnych na świecie”.