Panele fotowoltaiczne na dachu domu Przemysława Czarnka budzą ogromne emocje. W sobotę podczas swojej przemowy inaugurującej nową ofensywę polityczną Prawa i Sprawiedliwości, kandydat ugrupowania na szefa przyszłego rządu skrytykował odnawialne źródła energii.
Media po informacjach od najbliższych sąsiadów, w tym Krzysztofa Hetmana europosła z PSL, zaczęły latać nad domem polityka, pokazując instalację. Czarnek, zapytany w wywiadzie o nią, przyznał, że nie jest zadowolony z OZE.
Pojawiły się komentarze, że zacznie demontować panele. Zapytała o to także ministra energii dziennikarka Onetu.
Na miejscu prof. @CzarnekP w sposób formalny zweryfikowałbym kto w sposób nieuprawniony sprawdzał bazę danych @NFOSiGW dotyczącą programu "Czyste Powietrze". pic.twitter.com/Um6UGLvn8w
— John Bingham (@MrJohnBingham) March 12, 2026
Nie zdejmie. Do 2026 roku nie zdejmie, bo musiałby oddawać dotacje unijną - bo jeszcze wziął na to środki unijne. Z Unii, którą tak krytykuje, co ona dofinansowuje
- powiedział w porannym programie Miłosz Motyka.
To przestępstwo
"Mamy tutaj do czynienia z przestępstwem przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej - politycznej. Należy też sprawdzić czy przedstawiciele grupy rządzącej uzyskiwali nielegalnie dostęp do danych innych polityków opozycji z zasobów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej" - wskazał internauta podpisujący się jako John Bingham.
Porównał to sytuacji, w której urzędniczka skarbówki ze Szczecina sprawdzała m.in. ile zarabia Karol Nawrocki i jego bliscy.
To jest DOKŁADNIE to samo przestępstwo. pic.twitter.com/c8vvExz1Bv
— John Bingham (@MrJohnBingham) March 12, 2026