Politycy Prawa i Sprawiedliwości udali się przed gmach Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdzie wyartykułowali szereg zarzutów wobec rządzących w kontekście sytuacji na Bliskim Wschodzie.
- Jesteśmy przed MSZ, żeby pokazać różnicę standardów między rządem PiS i rządem tej koalicji, gdy dochodzi do kryzysu i nie ma reakcji rządzących - beztroska tego rządu i odpowiedzialność rządu PiS - rozpoczął Mariusz Błaszczak.
Domagał się reakcji rządu, „żeby MSZ działało, a premier podejmował decyzje”.
- Gdzie się schował Radosław Sikorski? Gdzie jest Donald Tusk? Jakie działania podejmuje rząd? Gdzie jest plan ewakuacji obywateli Polski z Bliskiego Wschodu? - pytał.
I dalej: „zamiast przygotowywać plan ewakuacji, wysyłają rzecznika prasowego, który kłóci się z dziennikarzami. To jest zarządzanie kryzysowe? Należy przygotować i od razu wdrożyć plan ewakuacji. Należy wzmocnić nasze placówki dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie. Trzeba działać tak, jak działają inne państwa i szukać możliwości wsparcia dla naszych rodaków”.
Jak mówił Rafał Bochenek, „rząd zaspał i zawalił sprawę bezpieczeństwa Polaków na Bliskim Wschodzie”.
- Wszyscy doskonale wiemy, że skala tego zagrożenia jest dalece szersza, niż wynikało to z komunikatów MSZ. Polacy nie zostali z wyprzedzeniem poinformowani, że skala irańskiego odwetu może być aż tak duża. Rząd bezczelnie mówi: radźcie sobie sami i pozostawia ich samym sobie. Co się dzisiaj w Polsce dzieje? Polski rząd nie reaguje. Tutaj chodzi o realne zagrożenie życia polskich obywateli, a ten rząd nie jest w stanie w tej krytycznej sytuacji zapewnić tym ludziom bezpieczeństwa i ewakuacji
- ocenił rzecznik PiS.
Jak podnosił Zbigeniw Kuźmiuk, „konflikt oznacza wzrost cen ropy naftowej i gazu ziemnego i to już widać na giełdach”.
- Kilkunastoprocentowy wzrost ceny baryłki oznacza, że powoli to będzie się przekładać na ceny paliw na stacjach benzynowych i ceny gazu na rachunkach Polaków. Nie widzimy tu też żadnej reakcji rządu. Wszystko wskazuje na to, że ten konflikt przedłuży się i nie ulega wątpliwości, że będzie to miało wpływ na kształtowanie się cen nośników energii. Nie widać żadnych przygotowań tego rządu do tego, co będzie się działo - mówił polityk.