Chaos i przepychanki
Po zakończeniu uroczystości pośmiertnego odznaczenia st. sierż. Michaela Ollisa w Białym Domu 2 marca doszło do nieformalnego spotkania wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem. Jak ujawniła TV Republika, podczas rozmowy prezydent USA miał wyrazić zainteresowanie zmianą na stanowisku premiera w Polsce.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Spotkanie pomógł zorganizować europoseł Adam Bielan, według którego, rozmowa Trumpa z Kosiniakiem-Kamyszem miała służyć odblokowaniu negocjacji ws. stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce.
Po powrocie do kraju szef MON poinformował o rozmowie z Trumpem premiera Donalda Tuska, ale pominął ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
- Z tak ważnej rozmowy organizator miał obowiązek sporządzić notatkę. Do MSZ ona nie dotarła. Czyżby dlatego, że spotkanie służyło też próbie zaangażowania obcego państwa w naszą wewnętrzną politykę? - pytał pół roku później w serwisie X zirytowany Sikorski.
Zdaniem szefa MSZ, obowiązek sporządzenia notatki spoczywał na "organizatorze spotkania", czyli - jak dodał w swoim kolejnym wpisie - na europośle Adamie Bielanie i doradcy Prezydenta RP Nikodemie Rachoniu.
Zdziwienie takim postawieniem sprawy przez Sikorskiego wyraził szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP. Minister Marcin Przydacz, przypomniał, że "notatkę powinien wykonać ten, kto prowadził rozmowy albo osoba przez niego upoważniona".
Dziwne jest to, że najwyraźniej o temacie rozmowy z D. Trumpem i jej przebiegu p. W. Kosiniak-Kamysz nie poinformował kolegów z Rządu. Wnoszę to po tym, że Minister Spraw Zagranicznych domaga się notatki z tej rozmowy… od nas. 🙂 Oczywiście notatkę powinien wykonać ten, kto prowadził rozmowy albo osoba przez niego upoważniona. Kancelaria Prezydenta w sprawach ważnych dla państwa chętnie pomaga, tak jak w tym wypadku pomógł Adam Bielan, ale p. WKK sam się przecież chwalił spodziewanym spotkaniem. I publikowano nawet grafiki. 👇Czy Minister Spraw Zagranicznych nie wierzył w to? Dopiero po wielu miesiącach przypomniał sobie o tym, że nie wie wiele i nie dostał notatki? Z tego co pamiętam na uroczystości upamiętniającej M. Ollisa obecny był obok WKK p. kierownik B. Klich. Nominat Pana Sikorskiego. Ale na spotkaniu z Trumpem obecny już nie był. Widziałem tylko jak nerwowo szukał WKK, gdy zorientował się, że nie ma go obok. Dlaczego nie został wpuszczony na spotkanie? Dlaczego sam WKK go nie doprosił? Dlaczego go nie poinformował z kim się spotykał i o czym rozmawiał? Obraz ten nie wygląda pozytywnie dla Pana Kierownika Klicha. Nie pokazuje też dobrej relacji pomiędzy WKK a ludźmi Sikorskiego i nim samym. Brak zaufania? Brak wiary w kompetencje? Czy jakaś inna gra? Stąd chyba taka nerwowa reakcja p. Sikorskiego. Zamiast podziękować za pomoc, jeszcze atakują. Nie potrafią w państwową robotę, a tylko w polityczne ataki.
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) October 5, 2026
Mamy “biały szum”
Zdaniem prof. Jacka Reginia-Zacharskiego, adresatem notatki z przebiegu rozmowy w Białym Domu powinien być Donald Tusk. - A on w rozmowie z dziennikarką TVN 24 na pytanie, czy była sporządzona notatka odpowiedział, że nie, bo Kosiniak-Kamysz poinformował go o treści tej rozmowy - zauważył.
Zwrócił jednocześnie uwagę na niespójności komunikacyjne, ponieważ “Kosiniak-Kamysz nie informował nigdzie, że temat tej rozmowy był inny niż kwestia baz”.
- Tak naprawdę, to mamy “biały szum”. Mamy różne narracje, z których właściwie nic nie wynika. Poza tym, że obieg informacji wewnątrz koalicji szwankuje. Mamy też dosyć duży problem z komunikacją wewnątrz rządu w sprawie szalenie ważnej, ponieważ kwestia obecności wojsk amerykańskich w Polsce jest rzeczą bardzo istotną. I tu niestety nie wiemy nic
- przyznał.
Politolog przyznał, że z informacji wyłaniających się po wielu miesiącach od rozmowy, wynika, że “minister spraw zagranicznych formalnie też nie wie nic”. - A przecież naturalną rzeczą byłoby, gdyby upoważniony przez premiera wicepremier Kosiniak-Kamysz zajął stanowisko w tej sprawie np. na konferencji prasowej - ocenił.
- Mamy natomiast mgławicową relację pana premiera, z której wynika, że tak naprawdę nic nie wiadomo. Dowiadujemy się bowiem, że temat baz się nie pojawił, a pojawiły się jakieś bardzo istotne i ciekawe rozmowy na tematy dotyczące wewnętrznej polityki polskiej
– dodał.
Wariant antyamerykański
Według naszego rozmówcy, premier “być może testuje wariant, który się pojawił parę lat temu we Włoszech, kiedy siły zewnętrzne próbowały ingerować w proces wyborczy”. - I Włosi - że tak powiem - wierzgnęli. Tym bardziej, że pani premier Meloni zajęła dosyć twarde stanowisko. Być może więc jest to testowanie przed nadchodzącą kampanią wyborczą takiej oto narracji, że ktoś nam usiłuje mieszać w procesie wyborczym i chce narzucić rząd. To by nam wyjaśniało zachowanie pana premiera, który równie dobrze mógł dziennikarce nie odpowiedzieć nic, albo nie rozwijać tego wątku - tłumaczył prof. Reginia-Zacharski.
- Tymczasem taka wrzutka daje do myślenia na temat tego, w jaki sposób będą budowane nitki czy kanały komunikacyjne w kampanii wyborczej
- dodał.
Politolog zwrócił uwagę, że w mediach pojawiają się już informacje wskazujące, że “jeżeli Donald Trump mówi wicepremierowi Kosiniak-Kamyszowi, kto powinien wygrać wybory, ewentualnie kto powinien się podać do dymisji, to od strony polityki jest to zachowanie bardzo nieładne i nie powinniśmy tego akceptować, ponieważ jesteśmy suwerennym narodem itp.” - Pojawienie się tego typu głosów w mediach świadczyć może o takim właśnie zamiarze – przetestowania pewnej osi komunikacyjnej, która może być użyta w kampanii wyborczej - podsumował prof. Reginia-Zacharski.