Nie wypada tutaj wymieniać ich nazwisk, ale to, co ci ludzie opowiadają o Polsce, skłania do poważnych rozważań nad ich kondycją umysłową. Wspomnę tylko o pani, która nie tak dawno reprezentowała Polskę na arenie międzynarodowej. Ta pani, podnosząc dwa paluszki do góry, zgłosiła się i powiedziała: „Cześć, to ja, Ewa Kopacz”. Niestety, pamiętamy panią i pani kolegów i to zażenowanie, jakie nam towarzyszyło, gdy oglądaliśmy was podczas wizyt zagranicznych. Długo będziemy się za was rumienili. Właściwie można wzruszyć ramionami i przejść nad tą akcją do porządku dziennego, jednak ta błazenada przeplatana jest spotami filmowymi nawołującymi do agresji, fragmentami z marszu nienawiści sprzed 11 lat. Pamiętamy, jak to się wtedy skończyło. Nie liczcie na to, że to się powtórzy!
Cześć, to ja, Ewa Kopacz
Czasami zaglądam na stronę główną Facebooka, gdzie można znaleźć interesujące informacje, którymi dzielą się użytkownicy.
Nie wypada tutaj wymieniać ich nazwisk, ale to, co ci ludzie opowiadają o Polsce, skłania do poważnych rozważań nad ich kondycją umysłową. Wspomnę tylko o pani, która nie tak dawno reprezentowała Polskę na arenie międzynarodowej. Ta pani, podnosząc dwa paluszki do góry, zgłosiła się i powiedziała: „Cześć, to ja, Ewa Kopacz”. Niestety, pamiętamy panią i pani kolegów i to zażenowanie, jakie nam towarzyszyło, gdy oglądaliśmy was podczas wizyt zagranicznych. Długo będziemy się za was rumienili. Właściwie można wzruszyć ramionami i przejść nad tą akcją do porządku dziennego, jednak ta błazenada przeplatana jest spotami filmowymi nawołującymi do agresji, fragmentami z marszu nienawiści sprzed 11 lat. Pamiętamy, jak to się wtedy skończyło. Nie liczcie na to, że to się powtórzy!