Sądy i Smoleńsk, wyższość i pogarda
Świąteczno-noworoczna przerwa w normalnym trybie debaty publicznej pokazała zastanawiającą korelację pomiędzy sporem o system sądownictwa w Polsce a dyskusją na temat sposobu wyjaśniania tragedii smoleńskiej.
Świąteczno-noworoczna przerwa w normalnym trybie debaty publicznej pokazała zastanawiającą korelację pomiędzy sporem o system sądownictwa w Polsce a dyskusją na temat sposobu wyjaśniania tragedii smoleńskiej.
Może w ramach wsparcia dla rodzin wielodzietnych rząd powinien pomyśleć o dofinansowaniu lub objęciu ulgą zakupu samochodów siedmioosobowych.
Pyskowanie to moja specjalność, z profetycznymi diagnozami jest już znacznie gorzej, ale połączę te dwie bezczelne wady w jedną całość i wchodzę w zakład. Przyjmuję wszystkie warunki, stawki i każdą kartę, że za kilka miesięcy Timmermans będzie chciał się zamienić z Kijowskim na sławę i wizerunek.
Okazuje się, że dotychczas mylnie myślano, wierząc wrogim statystykom, że Rosjanie umierają przed osiągnięciem wieku emerytalnego z powodu przepicia.
Rok 2017 nie był łatwy dla prezydenta Andrzeja Dudy. Swoją decyzją z lipca z pewnością stracił zaufanie dużej części swojego elektoratu. Często tych ludzi, którzy walczyli za niego jak lwy w swoim środowisku. I to, co mówię, nie jest gołosłowne.
„Rzecz nazwawszy po imieniu, / wszystko swój posiada cennik. / Nie podołasz zamówieniu, / to załatwi je twój zmiennik”... Mocno przewrotnie przypomniała mi się fraza wyśpiewana przez Przemysława Gintrowskiego w serialu „Zmiennicy”, gdy Janusz Palikot na zakończenie 2017 r. ogłosił swoje odejście z polityki. I nieco później, gdy się okazało, że dla Ryszarda Petru nie ma miejsca w ścisłej czołówce Nowoczesnej.
Wszyscy cieszymy się z efektów udanej wizyty premiera Mateusza Morawieckiego w Budapeszcie. Pisząc wszyscy, nie mam na myśli europosłanki Róży Marii Barbary Gräfin von Thun und Hohenstein, bo zapewne jest zasmucona, tak jak jej partyjni koledzy. Smutno im, że dwóch ważnych polityków europejskich, premier Mateusz Morawiecki i premier Viktor Orbán, spotkało się i rozmawiało o problemach, przed jakimi stoją ich kraje i Unia Europejska.
Kiedy 15 marca 2012 r. wraz z dziesięcioma tysiącami Polaków wyjechaliśmy świętować rocznicę powstania węgierskiego – a właściwie nie tylko węgierskiego, bo przecież jego dowódcą był gen. Józef Bem i walczyły w nim tysiące naszych rodaków – wielu ludzi pukało się w głowę.
„Wyjeżdżajcie już, chłopcy od »Piasta«. (…) Wyjeżdżajcie, już szychta skończona! Pielęgniarki i lekarz są w szatni. Porozwożą was suki do domów. Mają wszystkich... Wasz szyb jest ostatni” – śpiewał w „Ostatniej szychcie na KWK Piast” Jan Krzysztof Kelus. W kopalni „Piast” w Tychach-Bieruniu Nowym przez dwa tygodnie (14–28 grudnia 1981 r.) na początku 2 tys., a pod koniec ponad tysiąc górników z dziewięciotysięcznej załogi protestowało dobrowolnie przeciw stanowi wojennemu.
Wiemy, jaka była endecja Dmowskiego i łatwo ją porównać z dzisiejszą – znajdując różnice, ale i podobieństwa.
„Hodowcy zwierząt futerkowych znaleźli się w trudniejszej sytuacji, bo przedtem wszystko im było wolno, i opowiadają różnego rodzaju bajki, bo to są bajki, żeby się obronić” – mówił Jarosław Kaczyński. We wtorek jego słowa potwierdził sąd.
Po latach rządów Donalda Tuska niszczących publiczną służbę zdrowia i realizujących zapowiedzi posłanki PO Beaty Sawickiej, że „biznes na służbie zdrowia będzie robiony”, Platforma, jak tylko może, zaostrza kryzys. Straszy pacjentów, nakręca emocje. To typowe dla tej partii – hipokryzja i odwracanie uwagi od własnych decyzji prowadzących do prywatyzacji służby zdrowia oraz wyrzucania chorych za drzwi szpitali i przychodni.
Efekty prac działającej przy MON-ie podkomisji smoleńskiej obnażają kłamstwa i zaniechania komisji Jerzego Millera. Choć od katastrofy minęło prawie osiem lat, wciąż pojawiają się nowe ustalenia. Na światło dzienne wychodzą również manipulacje i fałszerstwa Rosjan, którzy od początku winą za tragedię smoleńską chcieli obciążyć Polaków.
Kaczyńscy jeszcze od czasów Solidarności tak grali, by rozegrać dużo silniejszych przeciwników. Rozgrać dla Polski. I rzeczywiście ich rozegrali.
Jeśli czytają Państwo niniejszy artykuł, to znaczy, że w redakcji jest straszna posucha i wzięto pierwszy lepszy materiał, który był pod ręką, w celu zapełnienia strony czymkolwiek. Istnieje też opcja, że mają dość moich namolnych telefonów z pytaniami „kiedy tekst się ukaże” i dano go do druku, abym się zwyczajnie odczepił. Każdy ceni sobie święty spokój i ludzie zrobią wiele, bym przestał ich nękać.
Żonglowanie wskaźnikami ekonomicznymi, z których eksperci przepowiadają, że Chiny nieuchronnie zdominują świat i zmonopolizują rynki, przypomina częste w historii myśli politycznej wróżbiarstwo. Pod koniec lat 80. wybitny skądinąd historyk Paul Kennedy wydał książkę o imperiach, w której wskazywał, jak to w 2000 r. Związek Sowiecki prześcignie w produkcji przemysłu ciężkiego Stany Zjednoczone. Może by tak było, gdyby Sowiety się nie rozpadły.
Na Litwie, zmagającej się z bardzo złymi wskaźnikami demograficznymi, wprowadzono program na wzór naszego programu Rodzina 500+. Z tą różnicą, że tam stawka dotacji prorodzinnej jest mniejsza (30 euro miesięcznie, wobec naszych ok. 120), ale za to na każde dziecko i z perspektywą dojścia do 100 euro w ciągu najbliższych lat. To kolejny przykład tego, jak nasi wschodni sąsiedzi wzorują się na Polsce.
Konia z rzędem temu, kto pojmie, jaki interes ma polskie MSZ, by gorliwie krytykować decyzję prezydenta Trumpa o przeniesieniu ambasady USA do Jerozolimy. Czy liczymy na inwestycje palestyńskiego rządu? A może Hamas ze Strefy Gazy wesprze obronę wschodniej flanki NATO? Tusk obiecywał przed laty katarską inwestycję w przemysł stoczniowy – być może te zapowiedzi brzęczały w uszach ministra Waszczykowskiego, gdy deklarował, że my ambasady nie ruszymy. Jaki my mamy interes w przyłączaniu się do antyamerykańskiego i antyizraelskiego chóru? Otóż – żadnego.