W tej sprawie z Niemcami się nie dogadamy
Rząd wielkiej koalicji w Niemczech to kontynuacja dotychczasowej polityki zagranicznej i gospodarczej. Zmieniają się politycy, ale linia wyznaczona przez koalicyjne partie – nie.
Rząd wielkiej koalicji w Niemczech to kontynuacja dotychczasowej polityki zagranicznej i gospodarczej. Zmieniają się politycy, ale linia wyznaczona przez koalicyjne partie – nie.
Zatrzymanie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Pawła T., wiceministra skarbu za rządów PO-PSL, w związku z nieprawidłowościami przy sprzedaży spółce Jana Kulczyka akcji chemicznego giganta Ciech to wierzchołek góry lodowej. Prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach śledztwo w tej sprawie jest wielowątkowe. Można się spodziewać, że wkrótce będą kolejne zatrzymania. Sprzedaż Ciechu nieżyjącemu już dziś miliarderowi od samego początku budziła wiele kontrowersji.
Kilka miesięcy temu pisałem o decyzji Komisji Europejskiej, nakazującej firmie Autostrada Wielkopolska SA zwrócenie Polsce 895 mln zł za zawyżone rekompensaty, otrzymane za zwolnienie ciężarówek z opłat za przejazd odcinkiem z Konina do Nowego Tomyśla. Decyzję o ich wypłacie podjął w 2005 r. rząd Marka Belki.
W miniony weekend rozległ się w Polsce wielki lament nad straconymi szansami naszych skoczków. Czwarte i piąte miejsca Kamila Stocha i Stefana Huli przyjęto niemal jak policzek wymierzony naszemu krajowi przez sędziowską klikę i złowróżbny koreański wiatr. Tak, trzeba to przyznać, warunki, w jakich skakali nasi reprezentanci, i odjęte im punkty za wiatr były mocno dyskusyjne. Ale nie tylko my straciliśmy.
Doprawdy nie tylko „Czarneckigate” to temat, którym żyją europarlamentarzyści. W powodzi różnych rezolucji, które są ważne albo mniej ważne, zapadają decyzje naprawdę kluczowe. Na przykład te stricte polityczne dotyczące podziału mandatów po Brytyjczykach, którzy chcąc nie chcąc, żegnają się z Unią Europejską.
A mogłoby być tak pięknie. TVP nadal mogłaby puszczać serial „Nazi matki, nazi ojcowie”, w przerwach opiewając spotami wielkość żołnierza sowieckiego. Żakowski i Sierakowski mogliby swobodnie występować na wizji i perorować o tym, że „polskie obozy koncentracyjne” to tylko określenie geograficzne i oszołomstwem jest czepianie się o nie. Kto wie?
Niemiecka umowa koalicyjna między CDU/CSU a SPD wyraźnie uderza w politykę państwa Izrael. Wprawdzie dokument potwierdza prawo Izraela do samostanowienia, równocześnie jednak głosi, że żydowska „polityka osadnicza” jest „sprzeczna z prawem międzynarodowym”, bo oddala preferowany przez Berlin scenariusz powstania dwóch państw.
To wydarzenie przemknęło niemal niezauważone. Opozycja stara się go nie komentować. Nic dziwnego – jej zabiegi, by rozpętać poważny konflikt społeczny wokół służby zdrowia, spełzły na niczym. Rządowi Mateusza Morawieckiego udało się wypracować kompromis i podpisać z lekarzami rezydentami porozumienie kończące ich protest.
„Nie ukryjecie się, sprzedajni sędziowie” – tak Jarosław Kurski pogroził sędziom, którzy zgłosili się do nowego KRS-u. Zabrzmiało to jak pisk myszy, która schowała się do dziury i bohatersko straszy kota. Wcześniej sędziów straszył pozbawieniem emerytur Waldemar Żurek. I co? Kandydatów jest aż zanadto.
Spór na linii Jerozolima–Warszawa dotyka splotu fundamentalnych interesów i zagadnień, które stanowią o dzisiejszym porządku politycznym Europy i świata. Nie dlatego, że cały świat przesadnie przejmuje się polską ustawą o IPN albo pretensjami izraelskiego rządu lub opozycji do jej zapisów.
Polityczni sędziowie z czasów Jaruzelskiego pozostali mentalnie w epoce, która umożliwiła im kariery.
W programie TVN24 „Tak jest” pojawił się gość niezwykły: pisarka, reporterka, dziennikarka Anna Bikont. Pani Bikont prócz wymienionych talentów jest również absolwentką biologii i psychologii, co jest dość istotne w kontekście całej historii. Pomimo treningu nie jestem w stanie obejrzeć programu Morozowskiego w całości, dlatego podglądam po kawałku i tak się „szczęśliwie” złożyło, że trafiłem na osobliwy fragment.
Po klęsce grudniowego puczu 2016 roku zastanawiałem się, dlaczego służby i niemiecko-rosyjska agentura przestały zajmować się logistyką protestów targowicy, która bez takiego poparcia nikła w oczach. Rozumiałem, że idioci zostali poświęceni, ponieważ okazali się nieperspektywiczni i niesprawni, więc szykowane jest coś innego. Nie wiedziałem jednak, co. Po ruchach na narodowej prawicy było od dwu miesięcy widać, że zachodzi konsolidacja sił medialnych, ale brakowało zapalnika.
W Polsce nie istnieje prawidłowa komunikacja społeczna i sensowna debata publiczna dotycząca polityki zdrowotnej. Instytucje publiczne, ale także środowiska lekarskie, nie radzą sobie z opinią publiczną, gdy narasta medialny szum. Tzw. afera szczepionkowa jest tego najlepszym przykładem.
Na cmentarzu katolickim pw. św. Anny na Zarzewie w Łodzi pożegnaliśmy we wtorek Sebastiana Rybarczyka. Podczas uroczystości pogrzebowych przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej dr Sebastian Ligarski odczytał postanowienie prezydenta RP Andrzeja Dudy o pośmiertnym uhonorowaniu Sebastiana za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w służbie państwu i społeczeństwu.
Jestem przygnębiony. Na łamach tego numeru „Gazety Polskiej” mogą Państwo zapoznać się z wynikami naszego śledztwa, w którym badaliśmy działalność ks. Tomasza Jegierskiego i prowadzonej przez niego Fundacji „SOS dla życia”. I nie cieszy mnie, że ta sprawa ma miejsce. Rozmawiałem z duchownym wielokrotnie.
Cieszę się, że zarówno polski premier, jak i minister spraw zagranicznych nie ulegają histerii i broniąc rzeczowo i wytrwale dobrego imienia Polski, są w stanie się przyznać również do udziału Polaków w czynach haniebnych. Chodzi oczywiście o mord w Jedwabnem, w którym udział Polaków (co akurat jest dość dobrze udokumentowane) jest od jakiegoś czasu także przez prawicowych polityków kwestionowane.
Po niedawnych wyborach parlamentarnych w Austrii nad Wisłą pojawiły się nadzieje, że będziemy mieli nowego sojusznika w UE. Do władzy doszła prawicowa koalicja, która sceptycznie patrzyła na niektóre pomysły Brukseli, więc część Polaków zaczęła ją automatycznie traktować jako potencjalnego sojusznika. Tym bardziej że już przed wyborami pojawiały się ze strony Wiednia głosy o zbliżeniu z Grupą Wyszehradzką. Te nadzieje jednak szybko okazały się płonne.