W Rosji pęka mit Sojuza
Rosyjska propaganda przechodzi swoisty kryzys. Po 9 maja, kiedy odbyła się tradycyjna parada wojskowa, w rosyjskojęzycznej sieci pojawiły się gorzkie komentarze.
Rosyjska propaganda przechodzi swoisty kryzys. Po 9 maja, kiedy odbyła się tradycyjna parada wojskowa, w rosyjskojęzycznej sieci pojawiły się gorzkie komentarze.
Było naprawdę pięknie – majowe imprezy i uroczystości pokazały radosną i roześmianą Polskę. Na piknikach, biegach i najróżniejszych imprezach na rynkach miast i miasteczek świętowało mnóstwo ludzi.
Dokument Tomasza i Marka Sekielskich o pedofilii w Kościele, choć ma oczywiste wady, jest potężnym oskarżeniem pod adresem konkretnych duchownych. Zarzuca się im zbrodnie popełniane na dzieciach, tuszowanie ich, wreszcie – brak odwagi.
Powiedzenie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, nie zawsze się sprawdza, czasem zaś jest to proces zbyt bolesny i tak rozłożony w czasie, że trudno mówić o jakimkolwiek dobru, co najwyżej niewielkiej rekompensacie za krzywdy z przeszłości.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że służby specjalne – zarówno Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA), jak i Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) – od miesięcy mozolnie prześwietlają decyzje związane z zamówieniami dla armii oraz kontraktami podpisywanymi przez spółki zbrojeniowe. To priorytet.
Członkowie klubów „Gazety Polskiej” już przyzwyczaili się do tego, że różni zaprzańcy próbują ich skłócić tylko z tego powodu, że od 2005 r. z poświęceniem działają dla dobra Polski, nie licząc na profity. Tacy ludzie to łakomy kąsek dla różnych organizacji, które za judaszowe kopiejki chciałyby rozbić kilkunastotysięczne środowisko i wciągnąć klubowiczów w ohydną grę przeciwko Polsce.
Chyba nikt nie przypuszczał, że obchody 3 maja 1946 roku będą ostatnim na dziesięciolecia upamiętnieniem polskiej konstytucji. A było tak. Widząc, jak mieszkańcy Krakowa się organizują, komuniści w ostatniej chwili zakazali patriotycznej manifestacji. Obawiali się nade wszystko, że zyska na niej PSL Mikołajczyka. Nieświadomi nielegalności obchodów studenci Akademii Górniczej za zgodą rektora wyruszyli spod gmachu uczelni na uroczyste nabożeństwo do kościoła Mariackiego.
Chyba nie ma drugiego narodu, który ma taki stosunek do Unii Europejskiej jak Polacy. Z jednej strony członkostwo w UE popierają prawie wszyscy Polacy (według ostatniego sondażu CBOS aż 91 proc.), a więc jest w czymś w naszym kraju ponadpartyjna zgoda.
Ponad siedem milionów odsłon w zaledwie trzy dni, wysyp medialnych komentarzy i - co najważniejsze - szybka reakcja polskich hierarchów z przeprosinami prymasa Polski na czele: to wszystko sprawia, że obok filmu „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego trudno przejść obojętnie. I bardzo dobrze.
W Sejmie trwa pierwsze czytanie projektu ustawy o tzw. firmach odszkodowawczych, która ma sprawić, by prawo zaczęło wreszcie chronić osoby poszkodowane w wypadkach i doprowadziło do wyeliminowania patologii z rynku odszkodowań.
Przy okazji wykładu Donalda Tuska na 100-lecie uniwersytetu poznańskiego, zajmującego w światowych rankingach mało chlubne miejsce w przedziale od 801. do 1000., szczyty hipokryzji pobił absolwent tej uczelni Jacek Jaśkowiak, który jako student był aparatczykiem siermiężnej organizacji partnerskiej sowieckiego Komsomołu – Związku Młodzieży Wiejskiej. Ogłosił on, że za komuny UAM stanowił „ostoję niezależności”. O, a kiedy to?
Szef Rady Europejskiej występuje ostatnio w dwóch różnych wcieleniach, niczym bohater noweli Roberta Louisa Stevensona. Raz to dobrotliwy dżentelmen moralizujący i łagodnie pouczający innych, a raz odrażający moralnie typek, oblewający ludzi nieczystościami. Czasem wręcz się rozdwaja, jak podczas sławetnego występu na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie sam sobie pod nieco innym obliczem zrobił wstęp pozwalający właściwie pojąć główny „wykład”.
Koalicja Europejska na swoim nowym plakacie wyborczym postanowiła symbolicznie pokazać, jak rozumie rolę Polski w Unii Europejskiej. Polska jako bezwolne i radosne dziecko, Europa jako majętna i szczęśliwa babcia w gustownych kolczykach. To faktycznie rozbrajająca szczerość.
Jeśli pracownicy „Wyborczej” są prawdziwymi zwolennikami Unii Europejskiej, to najwyższy czas, by zrozumieli, że nic tak nie umocni przekonania Polaków o wartości bycia we Wspólnocie jak podkreślanie jego znaczenia dla Unii.
Rocznica, rocznica i już po rocznicy. Z Unią Europejską jest jak z Owsiakiem, 80 proc. wierzy, że dzięki Owsiakowi żyją dzieci, i tyle samo powtarza brednie, jak to Unia daje nam pieniądze. Jeden i drugi wskaźnik przygnębia, ale uczeni wiedzą, że tak właśnie działa manipulacja na gigantyczną skalę.
Trzeba wiele modlić się za Kościół. Frakcja postępowców w Kościele, a może lepiej powiedzieć –ci, którzy chcą nowego Kościoła, dla którego ważniejsza od Ewangelii i Tradycji będzie nowoczesność, a od Ducha Świętego – „duch czasów”, wprost podkreślają, że planowany na październik Synod o Amazonii będzie „zerwaniem” z tym, co uznajemy za katolickie. Taką opinię sformułował jeden z najbardziej „postępowych” hierarchów niemieckich, ordynariusz Essen, biskup Franz-Josef Overbeck.
Redaktorzy tabloidów bardzo nie lubią, gdy ich media nazywać brukowcami. Krytykowani przekonują, że pełnią one ważne funkcje społeczne i że „tak już dziś jest”. Prawda jest jednak taka, że chodzi o słupki sprzedaży i klikalność. Tylko to się już liczy dla pewnego typu środków przekazu.
Według często powtarzanej dykteryjki Donald Tusk, gdy kierował polskim rządem, nie pamiętał, jak nazywa się jego własny minister środowiska. Przez lata w tej materii koalicja PO-PSL nie robiła nic. No, prawie nic, bo na tym polu działał przecież Stanisław Gawłowski, który tak skutecznie meliorował w województwie zachodniopomorskim, że aż wylądował na jakiś czas w areszcie. Sam Tusk śpiewał z górnikami na barbórce pod ramię ze swoją ulubioną Elżbietą Bieńkowską i robił tak, żeby było dobrze.