A gdyby Sadowski był księdzem
Sprawa pedofilskich podejrzeń wobec muzyka Krzysztofa Sadowskiego nie rozpala przesadnie sumień i serc ani na Czerskiej, ani na Wiertniczej.
Sprawa pedofilskich podejrzeń wobec muzyka Krzysztofa Sadowskiego nie rozpala przesadnie sumień i serc ani na Czerskiej, ani na Wiertniczej.
Wszystkie wojny, a szczególnie te kulturowe, zaczynają się od walk o panowanie nad językiem. W wojnie, jaką społeczność LGBT wytoczyła normalnej reszcie, doprowadzono do wycofania przez WHO homoseksualizmu z listy chorób (czytaj: zboczeń). Jak ewidentna większość dała sobie narzucić opinie sprzeczne z wielowiekową praktyką czy księgami świętymi wszystkich religii?
Analitycy obserwujący sytuację w światowej gospodarce nie mogą narzekać na nudę. Ciekawych zagadnień jest bowiem mnóstwo, nie brakuje także możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji. Bo kto wie, jak potoczy się dalej spór handlowy na linii Stany Zjednoczone–Chiny albo jaka będzie ostateczna formuła wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej? Zarówno pierwsza, jak i druga kwestia jest źródłem potężnej niepewności.
W czasie wakacji najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości odwiedzali kolejne miejscowości w Polsce w ramach cyklu pikników rodzinnych. W ten sposób schemat działania, wykorzystywany przede wszystkim przez media, budujący dobre relacje z widzami i słuchaczami, a polegający na organizowaniu dużych imprez plenerowych, został wpleciony w rytm kampanii wyborczej jako coś w rodzaju lżejszej przygrywki przed wytoczeniem najcięższych dział. A o tym, że będzie ciężko, przekonują od wielu tygodni właściwie wszyscy.
Służba Kontrwywiadu Wojskowego przynajmniej od kilku miesięcy bada opisywany przez „Gazetę Polską” wątek wykorzystywania żołnierzy (zarówno tych na emeryturze, jak i tych w służbie) z elitarnych jednostek Formoza i Grom do realizacji prywatnych zleceń Jolanty S. vel Sary W. To kobieta od lat podszywająca się pod pracownika Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Kto może przelicytować Manuelę Gretkowską w poziomie głupoty wypowiedzi? Prawdopodobnie jedynie ona sama, czego dowiodła facebookowym wpisem dotyczącym abp. Marka Jędraszewskiego i Pisma Św.
W Rosji rozpoczęto odgórnie narzuconą kampanię mającą na celu rehabilitację podpisanego 23 sierpnia 1939 r. porozumienia Józefa Stalina z Adolfem Hitlerem, zwanego niesłusznie paktem Ribbentrop-Mołotow. Przypomnijmy, że ten akt prawny przypieczętował los Polski, państw bałtyckich, części Finlandii i części Rumunii, w konsekwencji podpisania tego porozumienia zagarniętych bezkarnie przez Sowiety.
Ubawiłem się, słuchając występów Pawła Kukiza i Władysława Kosiniaka-Kamysza na krajowej konwencji PSL w Płocku. Wypowiedzi obu panów w zupełności zaspokoiły wymagania fanów kabaretu, a więc radzę, żeby niezwłocznie połączyli swoje siły, założyli kabaret i jeździli po Polsce z występami.
Sprawa rzekomej afery z lotami marszałka Marka Kuchcińskiego pokazała kolejny raz, że Prawo i Sprawiedliwość jako główną zasadę działania przyjęło pokorę wobec głosu Polaków.
Lider Zielonych, czyli formacji wchodzącej w skład Koalicji Obywatelskiej, udzielił wywiadu „Dziennikowi Gazecie Prawnej”. Okazało się, że partia, która ma na sztandarach obronę przyrody, nie jest zainteresowana ochroną zieleni w mieście stołecznym Warszawa. Przypadkowo umknęła jej sprawa zabetonowania okolic jeziorka Czerniakowskiego i wielkiej wycinki pod deweloperkę.
Żebyśmy się tylko jasno zrozumieli, bo nikt tu specjalnie świętością nie grzeszy. Zdarzało się i mnie pisać wiele przykrych rzeczy, które się wpisywały w „narrację Michnika”, jednak mam żelazne alibi. Nigdy, ale to nigdy, nie napisałem jednego słowa dla taniego poklasku czy pod wpływem presji. No i drugie kryterium, do którego publicznie się przyznaję. Bywa, że widzę mały bałagan w obozie władzy, jednak zagryzam wargi do krwi i milczę, aby nie dostarczać paliwa najgorszemu sortowi, szczególnie w trakcie kampanii wyborczej.
Dwóch mężczyzn siedzi w barze przy piwie. Jeden wciąż prowokuje drugiego. Wyzywa od najgorszych, macha łapami, pluje, warczy, rzuca coraz grubsze słowa. Określenia takie jak faszysta, nazista, morderca, gwałciciel, prymityw, którego nie powinno być w tej knajpie, a najlepiej, jakby się w ogóle nie urodził – to te najlżejsze epitety.
Na prawym brzegu Wisły nie ma już Zygmunta Berlinga – nie bohatera, lecz zdrajcy polskiej sprawy. Bo Berling, żołnierz Legionów Polskich, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, sam w czasie II wojny światowej stał się bolszewikiem. Zwerbowany przez NKWD w obozie w Starobielsku, Berling przyjął obywatelstwo ZSRS i współtworzył deklarację lojalności wobec Stalina.
Jeszcze nigdy żadna akcja „Gazety Polskiej” nie zyskała tak ogromnego wsparcia czytelników. Bywało naprawdę różnie, a wiele rzeczy u nas publikowanych oceniano jako ocieranie się o granicę skrajnego ryzyka.
Wyniki sondażu na temat tzw. związków partnerskich uznano za duży sukces. Połowa Polaków jest tu przeciw, a tylko 34 proc. „za”. Tymczasem są to dane szokujące. Chociaż jesteśmy 20 lat za np. Francją, to szybko ją doganiamy.
Nie przestaję się zdumiewać, gdy czytam w mediach społecznościowych zaciekłych obrońców Pawła Kukiza, którzy twierdzą, że zwolennicy PiS usiłują go zdyskredytować. I że PiS się go boi, bo Kukiz wciąż ma potencjał do rozwalania systemu. Nie chcę się śmiać z wciąż wiernych wyborców byłego muzyka i politycznego amatorszczyka.
„Długi weekend trwa. A my wciąż przyjmujemy kolejne »ofiary hulajnóg«. Średnio 3 na dobę. Złamania kończyn, żuchwy...” – napisał w sobotę Szpital Praski w Warszawie. Tak jest przez cały sezon.
O tych ofiarach nikt nie mówi, o nich się milczy, ale co jakiś czas trzeba o tym przypominać. Za realizacją pięknych marzeń i pragnień posiadania dzieci kryje się dramatyczna liczba istnień ludzkich, które nazywane są „nadliczbowymi”, „zbędnymi”, zamrożonych w lodówkach ludzkich embrionów. Ich liczba tylko w klinikach in vitro w Stanach Zjednoczonych może sięgać wielu milionów – wynika z raportu przygotowanego przez NBC News.