Totalna totalność
Plan totalnej opozycji jest zupełnie jasny, a jego cel nie zmienia się od lat – wywołać w Polsce chaos, a wokół naszego kraju stworzyć atmosferę grozy oraz upadku demokracji i poprzez to starać się odzyskać władzę.
Plan totalnej opozycji jest zupełnie jasny, a jego cel nie zmienia się od lat – wywołać w Polsce chaos, a wokół naszego kraju stworzyć atmosferę grozy oraz upadku demokracji i poprzez to starać się odzyskać władzę.
Sprawa wypowiedzenia konwencji stambulskiej powędrowała do Trybunału Konstytucyjnego i tam zostanie ad calendas Graecas. Czołowym uzasadnieniem jest wskazywanie, że jej wypowiedzenie to nie to samo co brak ratyfikacji i oznacza prowokowanie wojny z niemiecką Unią, a przecież jesteśmy słabsi.
Gdy znów zwiększa się liczba zakażonych i grozi nam nawrót epidemii, warto przyjrzeć się, co już w tej walce z koronawirusem uczynił rząd. W jak innej, o niebo lepszej sytuacji jesteśmy dziś niż w kwietniu czy maju – zarówno jeśli chodzi o zabezpieczenie możliwości leczenia chorych, jak i przygotowanie gospodarki.
Epoka – cóż to znaczy dla młodego człowieka? Czym dla niego różni się epoka brązu od czasów Powstania Warszawskiego? Jedno i drugie to zamierzchła, wręcz mityczna przeszłość. Oto świętujemy 100. rocznicę jednego z największych zwycięstw oręża polskiego – Bitwy Warszawskiej. Jeśli młodzi Polacy potraktują ją tak samo, jak – powiedzmy – bitwę pod Maratonem, z której pozostała tylko niekojarząca się z niczym dyscyplina sportowa, oznaczałoby to, że nasi dziadowie przelewali krew na próżno!
To była bawarska masakra piłką w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Robert Lewandowski nakrył czapką Leo Messiego, a Bayern rozjechał Barcelonę niczym solidny niemiecki walec. Jeżeli ktoś miał wątpliwości kto jest najlepszym piłkarzem sezonu - po piątkowym wieczorze nie ma żadnych. Polakowi należy się Złota Piłka. Szkoda tylko, że jej nie dostanie.
Grupa Żywiec, pozostająca w całkowitej zależności od holenderskiego Heinekena, jest inicjatorem ogólnopolskiej trasy koncertowej Męskie Granie. W ostatnią sobotę odbył się koncert Męskiego Grania w Żywcu, podczas którego na scenie pojawiły się tęczowe flagi.
Zryw na Białorusi wynika z autentycznego zniechęcenia totalitarnym reżimem Aleksandra Łukaszenki. W ostatnich trzydziestu latach wyrosło tam nowe pokolenie, które poznało Zachód, korzysta z internetu oraz zazdrości Bałtom i Polakom poziomu rozwoju gospodarczego. Jeszcze na początku lat 90. różnice w zasobności obywateli tych państw nie były wielkie. Dzisiaj to przepaść.
Aktywiści ekologiczni bez pardonu prą do swojego pomysłu wyłączenia kilkudziesięciu proc. polskich lasów z gospodarki leśnej. Co uderzające, w całej akcji nikt już nie dba nawet o pozory merytoryki. Brylują aktywiści z tytułami naukowymi. Prawdziwym kuriozum był zeszłotygodniowy wywiad z kompletnie oderwanym od rzeczywistości (o faktach już nie wspominając) prof. Tomaszem Wesołowskim w „Gazecie Wyborczej”.
Białoruś – jeden z trzech sąsiadów Rzeczypospolitej Polskiej na wschodzie – znalazła się na oczach i ustach całego świata. Na krótko, bo spektakularne protesty, nieznane tam i nigdy tak silne, w tym państwie szybko wygasły. Płomień buntu zapewne będzie jeszcze się tlił, zwłaszcza w stolicy i dużych miastach oraz w kręgach inteligencji, ale ponowne przeniesienie ich na ulice wydaje się mało realne. Przynajmniej w najbliższym czasie.
Czy ktoś pamięta jeszcze o konwencji stambulskiej? Zanim premier skierował pytania o nią do Trybunału Konstytucyjnego, czym de facto zamroził temat, była to sprawa najbardziej rozpalająca opinię publiczną. Tak przynajmniej można było wnioskować po poziomie rozgrzania przedstawicieli opozycji i jej kulturalno-medialnego zaplecza.
Powszechnie znany jest mój stosunek do teatru światowego, który reżyserują cwaniacy, politycy i bankierzy, czyli ci, co zawsze. Wykreowanie demonicznego wirusa z pospolitej infekcji dróg oddechowych, która stała się „chorobą bezobjawową”, to jest szczytowe osiągnięcie inżynierii społecznej.
W chwili gdy piszę ten komentarz, organizowane są kolejne protesty lewackich ekstremistów w obronie rzekomo zagrożonych praw mniejszości seksualnych. Tymczasem jedyne, co dzisiaj w Polsce jest zagrożone, to prawa katolików i innych osób wierzących, brutalnie atakowanych przez działaczy LGBT.
We wtorek 27 państw UE wydało oświadczenie w sprawie sytuacji na Białorusi, w którym skrytykowano władze w Mińsku za „nieproporcjonalną i niedopuszczalną przemoc”. W piątek, także dzięki staraniom Polski, odbędzie się spotkanie Rady UE ds. Zagranicznych.
12 lat temu Lech Kaczyński trwale zapisał się w historii Polski i Europy. Słynna wyprawa do Tbilisi oraz wspólny wiec przywódców Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii z inicjatywy polskiego prezydenta są uważane przez Gruzinów za kluczowe w powstrzymaniu rosyjskiej inwazji.
Senator Stanisław Gawłowski przewodniczącym senackiej komisji nadzwyczajnej ds. klimatu? Czemu nie! W końcu to właśnie za swoją działalność na rzecz środowiska odpowiada przed wolnym sądem oskarżony o popełnienie siedmiu przestępstw w aferze melioracyjnej.
W ostatnich dniach byliśmy świadkami dławienia wolności słowa. I to nie w mediach publicznych, jak chciałaby opozycja, ale w Radiu Nowy Świat – medium, które powstało pośrednio jako znak sprzeciwu wobec rzekomej cenzury w Polskim Radiu, a ściślej w Programie III.
Porównują się do prześladowanej opozycji na Białorusi. Chcą nie tyle tolerancji, ile afirmacji. A w dodatku zamiast używać siły argumentu, zaczynają coraz częściej stosować argument siły. Wyzwiskami, napadaniem na przeciwników ideologicznych i starciami z policją aktywiści LGBT z organizacji o przewrotnej nazwie „Stop bzdurom” czynią szkodę przede wszystkim swojej sprawie.
Niezależnie od tego, jak rozwinie się i zakończy kryzys na Białorusi, co kto myśli o samym Łukaszence i jego przeciwnikach, jedna rzecz wydaje się nowa i pewna. Alaksandr Łukaszenka naprawdę stracił poparcie w narodzie. I nie ukryją tego żadne czary nad urną. Przeciwko niemu wystąpili ludzie w dziesiątkach miejscowości, nawet takich, które mają po kilka tysięcy mieszkańców.