Ktoś to musi zrobić?
Kiedy z dumą w sercu, ale również z odrobiną bojaźni, słuchałem słów Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim, zadawałem sobie pytanie: Czy musimy? Czy nie możemy poczekać, rozejrzeć się, czy nie zrobi tego nikt za nas?
Kiedy z dumą w sercu, ale również z odrobiną bojaźni, słuchałem słów Mateusza Morawieckiego w Parlamencie Europejskim, zadawałem sobie pytanie: Czy musimy? Czy nie możemy poczekać, rozejrzeć się, czy nie zrobi tego nikt za nas?
Przez lata konserwatywne media zbyt łatwo szafowały określeniami typu „szokująca wypowiedź”, rzucanymi beztrosko wtedy, gdy osobom z drugiej strony barykady zdarzało się powiedzieć coś całkowicie zgodnego z ich światopoglądem, lecz kontrowersyjnego dla naszej strony. Ta gra na emocjach przekładała się na utrzymywanie odbiorcy w odpowiednim stanie zaangażowania. Skutkiem ubocznym jest jednak wytworzenie sytuacji znanej z mądrej przypowieści o chłopcu ostrzegającym przed wilkami. Gdy kolejna granica zostaje przekroczona, zaczyna brakować odpowiednio mocnych określeń. Tak jest w przypadku niedawnej wypowiedzi byłego RPO Adama Bodnara.
Z Polski do Uzbekistanu nie ma połączeń bezpośrednich. LOT lata do Kazachstanu, może z czasem pomyśli też o obsługiwaniu kraju o największej populacji w Azji Środkowej. Tym bardziej że tylu Uzbeków pracuje w naszym kraju – o czym pisałem w „Gazecie Polskiej Codziennie” z 28 października w artykule „Cztery dni w ojczyźnie futer karakułowych”. Na razie zatem można lecieć przez Frankfurt uzbeckimi liniami, można przez Konstantynopol, czyli Stambuł, tureckimi. Ja wybieram tę właśnie drogę.
Na naszych oczach w Europie właśnie tworzy się strategiczny sojusz. Sojusz polsko-francuski. Francuzi po prostu muszą się sprzymierzyć z naszym krajem, jeśli nie chcą stracić znaczenia w Europie. Albowiem dysproporcje pomiędzy Francją a Niemcami są już tak duże, że Berlin po prostu nie musi brać pod uwagę interesów Paryża.
Tydzień w tydzień nie przestaje mnie zadziwiać nasza tzw. totalna opozycja. Gdy już, już wydaje się, że Zjednoczona Prawica traci przewagę w sondażach, oni zawsze wywiną taki numer, że wszystko wraca do normy. Zabawne jest, że ci ludzie w ogóle, ale to w ogóle nie uczą się na swoich błędach.
Premier Mateusz Morawiecki w Parlamencie Europejskim zaproponował powołanie trzeciej izby Trybunału Sprawiedliwości UE, której jedynym zadaniem byłoby ocenianie, czy instytucje unijne działają w granicach nadanych im traktatowo kompetencji, czy też przekraczają je, dokonując uzurpacji. By lek ten był skuteczny, trzeba ją jednak doprecyzować.
Wczoraj uroczyście obchodziliśmy dzień Wszystkich Świętych, święto liturgiczne w Kościele od IX w. Wspominaliśmy wszystkich, którzy żyli przed nami, naszych bliskich, krewnych, przyjaciół, zapalając na grobach znicze. W Polsce są to też dni pamięci narodowej, zapłonęły znicze na kwaterach żołnierskich, na grobach powstańczych, na bezimiennych mogiłach naszych bohaterów. Niestety tradycja, która przetrwała tysiąc lat, przeszkadza różnej maści lewakom, próbują oni zniszczyć pamięć o naszych przodkach, unicestwić naszą tradycję.
W poniedziałek spotkamy się przy grobach naszych najbliższych. To piękna tradycja, poprzez którą Kościół wspomina w tym dniu nie tylko oficjalnie uznanych za świętych, czyli beatyfikowanych i kanonizowanych, ale także wszystkich wiernych zmarłych, których polecamy Miłosierdziu Bożemu z nadzieją na ich dalsze życie w niebie.
Każdy polityk – nie tylko nad Wisłą i Odrą, lecz także Renem, Sekwaną, Tamizą i Potomakiem – powinien mieć nad łóżkiem skłaniającą do pokory maksymę amerykańskiego pisarza Charlesa C. Coltona: „Ci, co wiedzą najmniej o innych, mniemają najlepiej o sobie”.
Superpaństwo nie może powstać, jeśli Unia chce być unią, a nie Rzeszą Federalnej Europy.
Cały świat dostrzega wojnę hybrydową, a przedstawiciele postkomunizmu w Polsce idą za moskiewsko-mińską propagandą w ciemno.
Wyraźne stawianie granic na arenie międzynarodowej przez rząd Mateusza Morawieckiego przynosi i przynosić będzie tylko pozytywne efekty.
Tragizm upowszechniania się postaw à la Grodzki polega na tym, że osiąganie kolejnych szczebli politycznej kariery – w naszym kraju – niemal automatycznie kojarzy się ze wzrastającym poczuciem bezkarności i wszechwładzy.
Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, które zbliżają się wielkimi krokami, w niezwykły sposób przypominają nam o pewnych, zasadniczych prawdach wiary dotyczących naszego życia.
Pochłonięci jesteśmy ekscesami UE, ale świat nie zwraca większej uwagi na konwulsje poronionego paneuropejskiego projektu i zajmuje się realnymi problemami. Oczywiście wszystko to jest wzajemnie powiązane i dobrze, że w Polsce i kilku innych krajach znalazły się kręgi myślące o przyszłości Europy na serio, czego dowodem jest stopniowe krzepnięcie Trójmorza, najlepszej alternatywy na czasy, gdy Unia sama się wykończy przez samobójcze lewackie programy typu nowych zielonych ładów.
W czwartek kolejny sędzia, z doświadczeniem bardziej politycznym niż orzeczniczym, jednoosobowo wydał decyzję o nałożeniu na Polskę sankcji finansowych. Tym razem rabusie z TSUE chcą od nas milion euro dziennie, dopóki nie zlikwidujemy Izby Dyscyplinarnej.
Kto wypycha Polskę z Unii? Prawo i Sprawiedliwość? Nie, samowola TSUE, arogancja Komisji Europejskiej, oderwane od polskiej rzeczywistości oraz polskiego i unijnego prawa rezolucje Parlamentu Europejskiego, ale też ostatnia niebywała decyzja Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Wykluczenie Krajowej Rady Sądownictwa za stosowanie tych samych, a często nie tak daleko idących instrumentów powołania sędziów, jak w Niemczech czy innych dużych i mniejszych krajach UE, pokazuje, że „demokracja” dla tych państwa to pusty slogan.
W polskiej tradycji to trzecie, po Bożym Narodzeniu i Wielkanocy, najważniejsze święta. Jeśli w najbliższe dni spory i kłótnie polityczne nie umilkną nawet całkowicie, to z pewnością zejdą na dalszy plan. A my wejdziemy w najgłębszy i najdonioślejszy wymiar istnienia, przeżywając niektóre tajemnice ludzkiego życia.