„Działamy po cichu”
Do okupowanej Polski dotarło ich 316. Cichociemni. Ostatni lot odbył się w nocy z 26 na 27 grudnia 1944 roku. Działali w całkowitej tajemnicy – „cicho”, a także od nocnych zrzutów – „ciemno”.
Do okupowanej Polski dotarło ich 316. Cichociemni. Ostatni lot odbył się w nocy z 26 na 27 grudnia 1944 roku. Działali w całkowitej tajemnicy – „cicho”, a także od nocnych zrzutów – „ciemno”.
Wydawałoby się, że po czterech dekadach od wprowadzenia przez antypolską komunistyczną mafię stanu wojennego pojmowanie świata w tym stylu dawno odeszło na śmietnik historii, tymczasem nic podobnego! 40 lat minęło jak jeden dzień, a my, ze starszego pokolenia, ze zgrozą widzimy wszelkie objawy traktowania Polski jak za czasów peerelowskiego państwa wasalnego.
Odkąd pamiętam Święta Bożego Narodzenia (Wielkanoc też, ale w mniejszym stopniu) powszechnie były uważane za czas dobry, rodzinny i ciepły – „choć grudniowy” od razu irytująco dośpiewuje ukształtowana w PRL podświadomość muzyczna – a więc kojarzący się dobrze.
Po raz drugi w całych dziejach Polski, od przyjęcia chrześcijaństwa, podjęto walkę z Bożym Narodzeniem. Wcześniej, w czasach stalinowskich, próbowali tego komuniści. Wtedy nie udało się na polski grunt przeszczepić wzorów sowieckich – np. obchodzenia Nowego Roku zamiast Bożego Narodzenia, świętowania ferii zimowych zamiast Narodzenia Pańskiego. Symbole świąt, w których centrum był zawsze narodzony Chrystus, nie tylko przetrwały, ale stały się też znakiem oporu przeciwko komunizmowi.
Jednak się udało, przegłosowano słynne „lexTVN”. Histeria i żałoba, jakie zapanowały w mediach totalnej opozycji, były oczywiście do przewidzenia. Znowu w Polsce upadła demokracja, znowu zapanował totalitaryzm, znowu zniszczono po raz kolejny (i znowu ostatecznie) wolność słowa.
Niewątpliwie są pytania, których lepiej w te Święta nie zadawać. Pytanie o szczepienie, o stosunek do Komunii na rękę (mam w tej sprawie swoje poglądy, których nie ukrywam, ale mam świadomość, jak dzielące obecnie są te kwestie) z pewnością nie zagwarantują nam udanej Wigilii czy Bożego Narodzenia. Ból innym sprawić mogą pytania o to, kiedy będziemy mieć wnuki, albo kiedy wreszcie ktoś wyjdzie za mąż czy się ożeni. O tym wszystkim zatem lepiej nie gadać.
Dzisiaj znajdziemy pod choinką pięć paczek z prezentami przygotowanymi przez rząd premiera Mateusza Morawieckiego. Na wszystkich widnieje napis „Polski Ład”.
Nie zdążyłem złożyć życzeń Radosławowi Majdanowi i jego równie mądrej żonie Małgorzacie, gdyż postanowili oni zrobić sobie święta w połowie grudnia. Trudno. Muszę z tym żyć dalej.
Mijający rok 2021 był rokiem bardzo znaczących wydarzeń w polityce międzynarodowej, których wpływ z całą pewnością przekroczy roczne ramy kalendarzowe. Warto wymienić te – moim subiektywnym zdaniem – najważniejsze.
Chciałem na Święta napisać neutralny felieton o choinkach, które z roku na rok są z nami coraz dłużej, najpierw stawiane nieprzyzwoicie wcześnie przez handlowców, a potem trzymane przez ludzi najdłużej, jak się da.
Jarosław Kaczyński parę miesięcy temu powiedział w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, że Polska walczy na dwóch frontach: tym na granicy, gdzie atakują nas rosyjskie i białoruskie służby, i tym wewnętrznym, który tworzą niektórzy przedstawiciele opozycji, a także kochankowie Jaruzelskiego i zagraniczne media.
Ponad 60 proc. Rosjan żałuje rozpadu Sowietów – wynika z sondażu Fundacji Opinii Publicznej, przeprowadzonego na zlecenie rosyjskiej agencji Interfax. Władimir Putin od zawsze uważał politykę Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna za klęskę Rosji.
Wiele wskazuje na to, że niejaki Emil Czeczko już zapisał się na kartach polskiej historii obok takich postaci, jak: Stanisław Szczęsny Potocki, Franciszek Ksawery Branicki, Adam Gurowski czy Wojciech Jaruzelski. Chyba że dojdzie do jakiegoś niesamowitego zwrotu, który sprawi, że postawimy go obok literackiego Andrzeja Kmicica.
Liczba zachorowań na COVID-19 spada. Mimo to wciąż jesteśmy, jeśli chodzi o zgony, w niechlubnej czołówce UE. Wśród hospitalizowanych i tych, którzy umierają, dominują niezaszczepieni lub zaszczepieni z ciężkimi chorobami współistniejącymi. Dlaczego tak wielu Polaków umiera? P
Trzeba sobie powiedzieć: to nie był dobry rok. Szczerze mówiąc, nie zostawia wiele nadziei dla świata i ludzkości na kolejny, a i następne lata zdają się tonąć w pomroku. Kryzys przywództwa i instytucji uświadamia, że nie za bardzo możemy liczyć na siłę i znaczącą rolę Zachodu. Możemy liczyć na siebie, a żeby liczyć na siebie, musimy odwołać się do korzeni.
Kreml oczekuje od Zachodu wolnej ręki nie tylko w kwestii Ukrainy, lecz także całej Europy Środkowo-Wschodniej, należącej po II wojnie światowej do strefy wpływów Moskwy.
Tak, to prawda – państwa chronią niezależność swoich mediów, które ze względów bezpieczeństwa narodowego nie mogą być w dominującej części w rękach obcych. W USA udział zagranicznych podmiotów w spółkach medialnych nie może przekroczyć 20 proc.
Senat USA formalnie zatwierdził w ten weekend Marka Brzezińskiego, syna Zbigniewa Brzezińskiego, na ambasadora USA w Polsce. Niewątpliwie jego plusem jest to, że wyraźnie ma on stosunek krytyczny do Nord Streamu 2. Minusem, jak słyszymy, chęć widzenia i opisywania sytuacji w Polsce przez krzywe zwierciadło, w którym odbijają się fake newsy generowane przez totalną opozycję.