Czarna lista szefa MSWiA jak najszybciej
W piątek w Dzienniku Ustaw znalazły się przepisy wprowadzające embargo na rosyjski węgiel, a także umożliwiające zamrażanie majątków osób i podmiotów wspierających rosyjską agresję.
W piątek w Dzienniku Ustaw znalazły się przepisy wprowadzające embargo na rosyjski węgiel, a także umożliwiające zamrażanie majątków osób i podmiotów wspierających rosyjską agresję.
Niedawno obejrzałem film dokumentalny o naszym bohaterze z czasów II wojny światowej – Janie Karskim (1914−2000). Karski w czasie okupacji niemieckiej był członkiem Armii Krajowej, kurierem z Polski do Londynu. Dokładnie poznał i opisał dokonywany przez Niemców mord na polskich Żydach. Był (przemycony przez wywiad AK, w niemieckim mundurze) w warszawskim getcie, oglądał wywózkę Żydów do Treblinki, a także w jednym z obozów zagłady.
Sprawę śmiertelnego wypadku, którego uczestnikami lub świadkami było małżeństwo sędziowskie: Małgorzata Gersdorf i Bohdan Zdziennicki, będziemy obserwować z uwagą. Oczywiście nikt w Polsce nie myśli o ewentualnym wyroku skazującym, bo to wobec tak wysoko postawionych przedstawicieli kasty sędziowskiej jest niemożliwe, chociaż sędzia Zdziennicki przyznał: „Potwierdzam, że braliśmy udział w takim zdarzeniu”.
W Smoleńsku prawdę starano się zakłamywać od samego początku, powtarzając rosyjskie dyrdymały.
Dzisiaj ponownie dymią kominy palące ludzkie ciała. Tyle że tym razem ustawia je Rosja. Państwo, które jest nieusuwalnym członkiem stałym Rady Bezpieczeństwa ONZ – organu, który powstał po to, by zbrodnie II wojny światowej nigdy się nie powtórzyły.
Klęski ponoszone na Ukrainie przez armię zachwalaną jako niezwyciężona powodują coraz mocniejsze zachwianie się wpływów Rosji również w regionie kaukaskim. Po ściągnięciu z Karabachu pod Kijów rosyjskich „wojsk pokojowych” armia Azerbejdżanu nie napotykając żadnego oporu, zajęła następną część tego terenu okupowanego od 30 lat przez Ormian. Jedyną oznaką sprzeciwu było gromkie oświadczenie MON Rosji, które w Baku zignorowano.
Jeśli chcemy pokoju i bezpieczeństwa, wolności i demokracji, to państwo o nazwie Federacja Rosyjska musi upaść. Bo tylko jego upadek da szansę na powstanie tam zupełnie nowego bytu. Tak jak trzeba było zlikwidować III Rzeszę, by dać Niemcom możliwość na oczyszczenie i zmianę, tak dzisiejsza Rosja też musi przejść tę drogę.
14 kwietnia 1953 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał płk. Wacława Kostka-Biernackiego, podczas tajnej rozprawy, na karę śmierci „za tłumienie ruchu rewolucyjnego, faszyzowanie kraju, szkalowanie i zohydzanie Związku Radzieckiego”.
Etyka i wojna – słowa te zrazu, niczym oksymoron, zdają się wzajemnie wykluczać, wojna wszak nie może być etyczna, skoro można sprowadzić ją do wzajemnego zabijania wrogów, które winniśmy postrzegać jako paradygmatyczne zło. Bo czyż istnieje coś gorszego niż zabijanie ludzi?
Nie mówmy i nie piszmy, że Ukraina walczy o wolność i niepodległość. Przez półtora miesiąca oporu wobec rosyjskiej agresji nasz wschodni sąsiad tę niepodległość i wolność już wywalczył, już sobie zagwarantował – oczywiście nie po wsze czasy. O co więc walczy ofiara napaści Rosjan?
Niełatwo pisać o nadziei w Wielkim Tygodniu przepełnionym wieściami o zbrodniach popełnianych na Ukrainie, ale z historii wiemy, że każda wojna kiedyś się kończy, a z historii świętej – że golgota kończy się zmartwychwstaniem i zbawieniem.
Dwanaście lat temu święta Wielkiej Nocy obchodziliśmy 4 i 5 kwietnia. Katastrofa smoleńska miała więc miejsce w tygodniu poświątecznym i w oktawie świąt. Staram się o tym pamiętać, tak jak pamiętam inne szczegóły związane ze Smoleńskiem, ponieważ był to pewien element jakby spoza naszego świata, dający w tym całym przytłaczającym nas przygnębieniu jakiś promyk nadziei.
Z żalem obserwuję, jak siebie i Stolicę Apostolską kompromituje kardynał Pietro Parolin. Kolejne jego wypowiedzi są nie tylko skandaliczne z perspektywy moralnej, lecz także bełkotliwe z punktu widzenia logiki.
Tegoroczny Wielki Post był czasem szczególnym. Nasze patrzenie na świat wokół nas, na ludzi, którzy nas otaczają, którzy przez wiele lat kreowali opinię publiczną, zmieniło się z dnia na dzień. Wojna na Ukrainie pokazała, że nic już nie jest takie jak dawniej. Trzeba było zweryfikować na nowo wiele pojęć, wydawać by się mogło – fundamentów stosunków międzynarodowych.
W tym roku znowu Wielki Post, Wielki Tydzień i Wielkanoc mają wymiar szczególny. Tak jak wtedy, gdy w Wielki Piątek 1940 r. Niemcy rozstrzelali 67 działaczy polskich z Gdańska w lesie pod Stutthofem. Tak jak wtedy, gdy Sowieci strzałem w tył głowy mordowali polskich oficerów w Katyniu, Charkowie, Twerze i innych miejscach. Tak jak wtedy, gdy w 1943 r. Niemcy mordowali ostatnich mieszkańców getta warszawskiego, napotykając na zbrojny opór.
Kiedy przyglądam się postaci Radosława Sikorskiego, to coraz mocniej odnoszę wrażenie, że ktoś kiedyś taką postać dokładnie wymyślił, wystylizował i… puścił w ruch. Kreacja była tak dobra, że sam zainteresowany w nią uwierzył i zamiast być po prostu Sikorskim, stał się postacią fabularną, której scenariusz piszą jednak coraz bardziej marni scenarzyści.
To jeden z najtrudniejszych dni w roku. Dzień, w którym wszystkie założenia normalnej, zdrowej religijności, myślenia o absolutach i Absolucie ulega zawieszeniu. Wielki Piątek to przecież dla chrześcijan dzień, w którym Bóg umiera na krzyżu.
Jak informuje brytyjski dziennik „The Independent”, Putin wydał dekret zakładający, że prawie 100 tys. Ukraińców ma trafić w ramach przymusowych przesiedleń w odległe zakątki Rosji: na Syberię, do Czeczenii, Inguszetii, Dagestanu i na Sachalin. Nadal nie wiadomo, co dzieje się z około 300 tys. Ukraińców (dane ONZ), którzy z powodu działań wojennych znaleźli się na terytorium Rosji.