O dwóch takich…
Etatowy tytan myśli „Wyborczej” był łaskaw zająć się moim filmem o Lechu Kaczyńskim i Gruzji…, zanim on powstał! Co prawda sam się kokieteryjnie zastrzegał: „Zdaję sobie sprawę, że pisanie o filmie, którego się nie widziało, jest zadaniem ryzykownym, a pisanie o filmie, który jeszcze nie powstał, przekracza granice brawury. W tym przypadku trudno się jednak powstrzymać”. Nie wiem, co sprawia, że „trudno się powstrzymać” od wykonania roboty literackiego cyngla, zapewne owa opiewana przez jego mentorkę-noblistkę „Nienawiść”. Do realizujących konkretne idee konkretnych ludzi.