Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Łysiak
30.08.2026 19:02

„Zachować się, jak trzeba”

„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba” – to jeden z najpiękniejszych testamentów polskich.

W ubiegłym roku w Sanktuarium Różanostockim odsłonięto tablicę pamiątkową „Serce dla Inki”, upamiętniającą sanitariuszkę Danutę Siedzikównę. Myślę o tej tablicy, kiedy wspominam Różanystok, a także pewien krzyż ustawiony we wsi, w jednym z gospodarstw, na którym wisi tabliczka mówiąca o tym, że z domu owego wyszedł niegdyś przyszły żołnierz generała Andersa. Także ojciec „Inki”, leśniczy, trafił do Andersa – był deportowany w głąb ZSRS, potem ruszył w stronę punktów werbunkowych, udało mu się ewakuować z nieludzkiej ziemi, ale do Włoch nie dotarł. Zmarł w Teheranie – jak wielu innych żołnierzy i cywili wycieńczonych, wygłodzonych, schorowanych. Matka „Inki” została aresztowana przez Gestapo – za współpracę z AK. Niemcy zastrzelili ją we wrześniu 1943 roku w lesie pod Białymstokiem.

Danusia jako sanitariuszka działała m.in. w oddziałach „Konusa”, „Piasta”, „Mścisława”, Leona Beynara „Nowiny”, czyli późniejszego historyka Pawła Jasienicy (to wówczas przybrała pseudonim Inka). Wiosną 1946 roku nawiązała kontakt z jednym z dowódców szwadronów u „Łupaszki”, Zdzisławem Badochą „Żelaznym”. Już po jego śmierci w czasie ubeckiej obławy została wysłana pod koniec czerwca do Gdańska po zaopatrzenie. Kilka tygodni później wpadła w ręce UB, przychodząc do „spalonego” mieszkania kontaktowego.  

Została uwięziona, była przesłuchiwana, a następnie skazano ją na karę śmierci. Składowi sędziowskiemu przewodniczył major Adam Gajewski. Wyrok był sprzeczny z prawem – Danusia nie miała przecież skończonych 18 lat, gdy działała wraz z Żołnierzami Wyklętymi.

Zastrzelono ją 28 sierpnia 1946 roku, równo 80 lat temu. Wraz z nią został także zamordowany Feliks Selmanowicz „Zagończyk”. To, co „Inka” nam zostawiła, poza niezłomną postawą, poza tym heroizmem ponad miarę wieku i płci, to ów gryps pisany z więzienia, tuż przed śmiercią: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. To jeden z najpiękniejszych testamentów polskich. Mówi on – niezależnie od okoliczności – pamiętajcie, żeby zawsze „zachować się, jak trzeba”.

 

NAJNOWSZE