Wszystko okazało się kłamstwem – jedyną winą mężczyzny było zignorowanie poleceń mundurowych, którzy z kolei nie przedstawili jakichkolwiek powodów wylegitymowania i podjętych czynności. Najważniejsze jest jednak to, że nawet sędzia Anna Kuzaj – która wydłużała areszt dla ks. Michała Olszewskiego – rozbiła w pył wniosek prokuratury. Sąd tym samym nie chciał podpisać się pod bezprawnym działaniem policji, podważając argumentację organów ścigania. Mało tego – wobec pana Piotra nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Można się założyć, że gdyby faktycznie protestujący przed TK zaatakował policjantów, nie byłoby zmiłuj.
W tym tkwi problem punktowo działającej władzy, że nie wszyscy chcą brać na siebie odpowiedzialność, gdy przychodzi czas podjęcia decyzji i złożenia podpisu pod konkretną decyzją. Bo to nie premier w przyszłości odpowiadałby za ściganie pana Piotra.