Co pokazuje to historyczne głosowanie z 24 maja? Że tam, gdzie frekwencja w wyborach z 2024 r. nie dopisała, prawica powinna się szykować do wniosków o przeprowadzenie referendum. Skoro udało się w dość liberalnym Krakowie, to wszędzie poza Warszawą można uderzać głosowaniami w platformerskich prezydentów. Ponadto, wbrew pokrzepiającym głosom „silnych razem”, referendum krakowskie będzie oddziaływać w skali ogólnopolskiej, co jest wielce niekorzystne dla KO i Donalda Tuska. Zaraz rozpocznie się kampania wyborcza w mieście, a prawdopodobna porażka kandydata KO w Krakowie – ponoć będzie nim Bogdan Klich – zostanie odnotowana przez wyborców. Trudno utożsamiać się z partią przegrywów. To już druga pomarańczowa kartka dla Tuska – po porażce w wyborach prezydenckich. Przy tak fatalnych ocenach wystawionych rządzącym, spodziewanej fali referendów i kolejnych gongach trudno mi sobie wyobrazić utrzymanie się KO u władzy po 2027 r. Z zastrzeżeniem, że polska polityka widziała już różne cuda.
Ważny sygnał
Aleksander Miszalski został odwołany z funkcji prezydenta Krakowa, a cudem uratowała się rada miasta – do jej dymisji zabrakło minimalnej większości.