Antyukraińska retoryka jest dziś nośna, człowiek lubi słuchać potwierdzenia swoich, choćby błędnych intuicji, a Leszek Miller – postać znana – sprawnie powtarza mroczne bajki o banderowcach mordujących Rosjan w czasach pokojowych. Ale pamiętajmy, że ten oto polityk budował ustrój, w którym „za ludobójstwo w Katyniu odpowiadali Niemcy”, a „Armia Czerwona była wyzwolicielem Europy”. Millera zatopić trudno, wraca do polityki jak bumerang, podnosi się po kolejnych kompromitacjach jak rosyjska wańka-wstańka. Ale dziś to tzw. ideowa prawica pozwala Millerowi na kolejne zmartwychwstanie. Ostatnio poseł Konrad Berkowicz z Konfederacji promował prorosyjską tyradę byłego premiera. Łatwo Polak zapomina zdradę, jeszcze łatwiej ją wybacza. Szczyty PZPR, wspieranie Czesława Kiszczaka, branie od KGB walizek pieniędzy na budowę partii postkomunistycznej. I dziś zachwyty nad rzekomą mądrością.