W tym roku z okazji setnej rocznicy naszej niepodległości wakacje zorganizowaliśmy pod hasłem „Śladami początków państwa polskiego”. Staraliśmy się każdego dnia zapoznać dzieci z naszą piękną historią i zapewnić im jak największą liczbę atrakcji. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania kibiców Lecha Poznań, którzy w Wielkopolsce zadbali o bogaty program. W Pile zwiedziliśmy muzeum, modliliśmy się w kościele pw. Świętej Rodziny, gdzie znajduje się pierwsze srebrne „Serce dla Inki”. Stało się to okazją do zaprezentowania tej inicjatywy i opowiedzenia dzieciom historii dzielnej sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady AK. Był to również dobry moment, by zaprosić dzieci do odsłonięcia pierwszego serduszka na Wileńszczyźnie podczas pieszej międzynarodowej pielgrzymki z Suwałk do Ostrej Bramy, które odbędzie się 21 lipca. W Poznaniu zwiedziliśmy katedrę i stare miasto. Byliśmy też w średniowiecznym klasztorze w Lądzie n. Wartą, gdzie gościny i noclegu udzieliło nam salezjańskie seminarium. To miejsce naznaczone martyrologią powstań narodowych XIX w. i męczeństwem duchownych podczas II wojny światowej. To tutaj bł. bp Michał Kozal w obozie internowania dla kapłanów z kilku diecezji i zakonów, męczennik KL Dachau, ofiarował swoje życie za wolność Kościoła i Ojczyzny. W Lądzie w oratorium św. Jakuba znajduje się też jedno z najstarszych wyobrażeń naszego państwowego godła.
Byliśmy z dziećmi także w pierwszej stolicy Polski – Gnieźnie. W naszym programie znalazło się zwiedzanie katedry i Muzeum Początków Państwa Polskiego. Dzieci rozegrały również krótki mecz piłkarski Gniezno–Wilno, który wygrali mali Polacy z Wileńszczyzny. Odwiedziliśmy także Biskupin i Wenecję z muzeum kolejki wąskotorowej. Dostęp do tych atrakcji pomogli nam zorganizować kibice Zawiszy Bydgoszcz. We wszystkich odwiedzonych przez nas miejscach byliśmy witani bardzo serdecznie.
Piszę o tym wszystkim nie tylko, by docenić wysiłki osób zaangażowanych w organizację wypoczynku dla polskich dzieci mieszkających poza granicami kraju, ale także po to, by zachęcić różne środowiska patriotyczne do podobnych działań. Żeby zorganizować takie wakacje, naprawdę nie potrzeba wiele, najważniejsze to chcieć. Warto też angażować naszych parlamentarzystów. W Pile od wielu już lat bardzo aktywnie wspiera nas poseł Marcin Porzucek. Troska o Polaków na Kresach winna stanowić stały punkt aktywności naszych posłów. Chodzi tu bowiem o dużą stawkę. Od upadku ZSRS wpływy Rosji na naszych dawnych Kresach stale rosną. Rozprowadza się tam rosyjskojęzyczną prasę, nadaje kilka programów telewizyjnych i radiowych. To sprawia, że nasi rodacy, często bezwiednie, stają się ofiarami współczesnej rusyfikacji. Jeśli dodamy do tego liczne ograniczenia, którym Polacy są poddawani na Litwie i Białorusi, zobaczymy wówczas, z jak poważnym problemem mamy do czynienia. Kilka lat zaniedbań spowodowanych obcięciem przez PO dotacji na polskie organizacje na dawnych Kresach tylko pogorszyły sytuację, zwłaszcza w dziedzinie medialnej. Aby ocalić polskość na Kresach, musimy mądrze inwestować w opiekę i kształcenie naszych dzieci, które tam żyją. Wakacyjne inicjatywy kibiców, których w skali kraju jest kilka, stanowią ważny element promocji polskiej kultury, historii, naszego ojczystego języka. Warto takie działania naśladować.