Jeden ze współpracowników Fundacji Instytut Prawa Wschodniego im. Gabriela Szerszeniewicza zwrócił jakiś czas temu uwagę na niemalże przemilczany w polskojęzycznych mediach wątek zacieśniającej się coraz bardziej tzw. integracji eurazjatyckiej, któremu to procesowi przewodzi Federacja Rosyjska. Dość wspomnieć, że Minister do spraw Integracji i Makroekonomii Eurazjatyckiej Komisji Gospodarczej – Siergiej Głaziew, wyszedł z propozycją utworzenia własnego, autonomicznego systemu walutowo-finansowego dla całego bloku państw eurazjatyckich. Na początek minister proponuje podpisanie w ramach Unii Eurazjatyckiej (w której to Unii rola hegemona przypada Rosji) umowy o stabilizacji kursów. Kolejnym krokiem ma być utworzenie eurazjatyckiej giełdy oraz opracowanie stosownych mechanizmów cenowych. Zdaniem Głaziewa istotną rolę w całym procesie integracyjnym miałby odegrać Międzypaństwowy Bank WNP, który oferowałby podmiotom gospodarczym dostęp do wszystkich usług na korzystniejszych finansowo warunkach niż banki komercyjne.
- Przede wszystkim musimy stale przypominać, że istnieją europejskie kraje, które nie są częścią europejskiej wspólnoty i że ten projekt nie jest dokończony. Obawiam się, że przyjdzie taki moment, kiedy nawet państwa Europy Środkowej stracą energię i wolę wsparcia rozszerzenia Unii Europejskiej na wschód. Wtedy polityka rozszerzenia Unii o Bałkany czy Ukrainę nie będzie miała we Wspólnocie żadnych rzeczników. Musimy przypominać sceptykom (na przykład w Paryżu), że ciągle są obok nas europejskie narody, które chcą się stać częścią naszego projektu i naszych wartości. Inaczej nikt tego nie zrobi
– wskazywał słowacki eurodeputowany oraz ekspert ds. międzynarodowych Michal Šimečka. Ta wypowiedź jest jak wołanie do unijnych elit. To wołanie o aktywizację działań Unii Europejskiej na Bałkanach czy też w sprawie Partnerstwa Wschodniego. W naszym interesie jest skuteczne przekonanie UE do tej aktywizacji, gdyż – jak widać – konkurencyjna i skupiona wokół Rosji Unia Eurazjatycka stale zacieśnia swoją współpracę