Właśnie wtedy się poznaliśmy. Razem ze współbratem założyliśmy wówczas Kulturalny Klub Kibica Widzewa. Chodziło tam mnóstwo chłopaków z biednych dzielnic Łodzi, a Marek pomagał sprowadzać piłkarzy na nasze spotkania. Bywali tam m.in. Andrzej Woźniak czy Marek Koniarek, wówczas król strzelców I ligi piłkarskiej. Już wówczas Citko odważnie mówił o swojej wierze, co niekoniecznie się wszystkim podobało. Występował w Radiu Maryja, mówił o swojej przyjaźni z Panem Bogiem na spotkaniach z młodzieżą. Za to go zawsze ceniłem. Był pod tym względem pierwszy spośród grona tzw. celebrytów sportowych. Dzisiaj na szczęście do wiary i Kościoła przyznaje się wielu z nich.
Citce nie było łatwo. Wszystkie zaczepki, w mediach i na boisku, starał się pokornie znosić. Ostatnio w jednym z wywiadów wspominał: „Piłkarz musi być odporny. Osoba popularna w ogóle nie może przejmować się opiniami. Czytam często »O naśladowaniu Chrystusa« Tomasza à Kempis. Tam jest napisane, że nawet jeśli jeden powie o tobie źle, a drugi dobrze, to wciąż jesteś tym samym człowiekiem. Jeśli żyjemy pod opinie innych, to jesteśmy słabi. Byłem przygotowany na zaczepki, ale cieszyłem się życiem. W ogóle nie traciłem czasu na przejmowanie się ocenami, byłem i jestem optymistą”.
Szesnaście lat temu miał w jego rodzinie przyjść na świat syn. W czasie badań okazało się, że ma poważną wadę serca. Lekarze namawiali do aborcji. On postanowił zawierzyć Panu Bogu. Ułożył wówczas modlitwę, którą odmawiał codziennie z żoną: „Ty, Panie, możesz wszystko, dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Okaż nam, Panie, swoje Miłosierdzie i uczyń dla nas cud”. Prosili także o modlitwę wszystkie bliskie im osoby, znajomych księży i siostry zakonne. Konrad przyszedł na świat. Przeszedł trzy operacje na otwartym sercu. Dzisiaj mimo wady serca stara się uprawiać sport i cieszyć życiem.
Świadectwo Marka jest w tych czasach bardzo ważne. Cywilizacja śmierci pod różnymi hasłami na siłę wdziera się do różnych przestrzeni życia społecznego. Walka o rodzinę trwa. Mam nadzieję, że o życie nienarodzonych upomną się jak należy także prawicowi politycy.