Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,ks. Jarosław Wąsowicz SDB,
07.04.2019 11:24

Uczyń dla nas cud

Media obiegło ostatnio świadectwo Marka Citki dotyczące obrony życia dziecka. W latach 90. XX w. był on niezwykle popularnym piłkarzem. Dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski jako zawodnik Widzewa Łódź (1996–1997). W tych samych barwach w 1996 r. zdobył Superpuchar Polski. No i strzelił Anglii fantastycznego gola na Wembley 9 października 1996 r. w meczu eliminacyjnym mistrzostw świata. Karierę sportową zakończył jako zawodnik Polonii Warszawa. Dzisiaj jest przedsiębiorcą. W 2014 r. został radnym Sejmiku Województwa Podlaskiego z list Prawa i Sprawiedliwości.

Właśnie wtedy się poznaliśmy. Razem ze współbratem założyliśmy wówczas Kulturalny Klub Kibica Widzewa. Chodziło tam mnóstwo chłopaków z biednych dzielnic Łodzi, a Marek pomagał sprowadzać piłkarzy na nasze spotkania. Bywali tam m.in. Andrzej Woźniak czy Marek Koniarek, wówczas król strzelców I ligi piłkarskiej. Już wówczas Citko odważnie mówił o swojej wierze, co niekoniecznie się wszystkim podobało. Występował w Radiu Maryja, mówił o swojej przyjaźni z Panem Bogiem na spotkaniach z młodzieżą. Za to go zawsze ceniłem. Był pod tym względem pierwszy spośród grona tzw. celebrytów sportowych. Dzisiaj na szczęście do wiary i Kościoła przyznaje się wielu z nich.

Citce nie było łatwo. Wszystkie zaczepki, w mediach i na boisku, starał się pokornie znosić. Ostatnio w jednym z wywiadów wspominał: „Piłkarz musi być odporny. Osoba popularna w ogóle nie może przejmować się opiniami. Czytam często »O naśladowaniu Chrystusa« Tomasza à Kempis. Tam jest napisane, że nawet jeśli jeden powie o tobie źle, a drugi dobrze, to wciąż jesteś tym samym człowiekiem. Jeśli żyjemy pod opinie innych, to jesteśmy słabi. Byłem przygotowany na zaczepki, ale cieszyłem się życiem. W ogóle nie traciłem czasu na przejmowanie się ocenami, byłem i jestem optymistą”.

Szesnaście lat temu miał w jego rodzinie przyjść na świat syn. W czasie badań okazało się, że ma poważną wadę serca. Lekarze namawiali do aborcji. On postanowił zawierzyć Panu Bogu. Ułożył wówczas modlitwę, którą odmawiał codziennie z żoną: „Ty, Panie, możesz wszystko, dla Ciebie, Boże, nie ma rzeczy niemożliwych. Okaż nam, Panie, swoje Miłosierdzie i uczyń dla nas cud”. Prosili także o modlitwę wszystkie bliskie im osoby, znajomych księży i siostry zakonne. Konrad przyszedł na świat. Przeszedł trzy operacje na otwartym sercu. Dzisiaj mimo wady serca stara się uprawiać sport i cieszyć życiem.

Świadectwo Marka jest w tych czasach bardzo ważne. Cywilizacja śmierci pod różnymi hasłami na siłę wdziera się do różnych przestrzeni życia społecznego. Walka o rodzinę trwa. Mam nadzieję, że o życie nienarodzonych upomną się jak należy także prawicowi politycy.

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE