W zaprzyjaźnionych mediach zaczęły pojawiać się artykuły dowodzące, że nie ma on nic wspólnego z warszawską aferą śmieciową, a cała sprawa to nagonka mająca doprowadzić do pozbawienia go stanowiska i wprowadzenia komisarza. Problem w tym, że ta PR-owa opowieść nie ma nic wspólnego z faktami. Na aferę śmieciową śledczy wpadli przypadkiem. Nie było żadnej operacji specjalnej, tajnej agentki, która miała kogoś uwodzić (bo i takie sensacje głoszą osoby związane z ratuszem), tylko ordynarny przekręt na VAT, który rozpoczął śledztwo. Nie mówiąc już o jakichkolwiek tajnych planach pozbawienia Trzaskowskiego urzędu. Absurdalna historia, która mogła powstać w głowach PR-owców ratusza tylko po zjedzeniu (nie)świeżego robaka.
Trzaskowski „ofiarą” systemu
PR-owcy Rafała Trzaskowskiego wpadli na genialny pomysł, aby zrobić z niego ofiarę złych, sterowanych politycznie organów ścigania.