Prezydent USA mówi o 300 mld dolarów amerykańskiej pomocy dla Ukrainy i chce pieniądze odzyskać właśnie od Europejczyków. Przesłanie Donalda Trumpa jest brutalnie proste: Ameryka nie zamierza już płacić za czyjeś bezpieczeństwo. Trzeba mieć świadomość, że rachunek kiedyś musiał przyjść.
Pytanie brzmi, czy Europa zapłaci go z własnej woli – inwestując w swoją obronę – czy dopiero wtedy, gdy Waszyngton postawi ją pod ścianą. Paradoksalnie Trump może więc wyświadczyć Europie przysługę, nawet jeśli robi to w sposób bezwzględny.