Przybycie grupy uderzeniowej zbiegło się w czasie z ogłoszeniem przez Departament Sprawiedliwości zarzutów o morderstwo wobec byłego prezydenta Kuby Raúla Castro. Dotyczą one m.in. wydarzeń z 1996 r., kiedy to nad wodami międzynarodowymi zestrzelono dwa samoloty cywilne, w wyniku czego zginęły cztery osoby. Samoloty te poszukiwały osób próbujących opuścić wyspę i dotrzeć na Florydę. Zostały one zestrzelone przez kubańskie wojsko, którym w tamtym czasie dowodził Castro.
Oskarżenie Castro w naturalny sposób podsyciło spekulacje, jakoby administracja Trumpa tworzyła pretekst do podjęcia działań militarnych przeciwko komunistycznemu reżimowi na wzór operacji, w wyniku której w styczniu USA ujęły byłego przywódcę Wenezueli Nicolása Maduro wraz z jego żoną. I nastąpiło to zaledwie kilka dni po tym, jak pojawiły się medialne spekulacje, że kubańska flota dronów stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Trump stanowczo zapewnia, że ze strony USA nie dojdzie do eskalacji konfliktu z Kubą. Argumentuje, że „kraj ten i tak chyli się ku upadkowi”, ale dodaje, że sprawa Kuby pozostaje w kręgu ich zainteresowań.
Akt oskarżenia został ujawniony w dniu kubańskiego święta niepodległości. Nieco wcześniej sekretarz stanu Marco Rubio – Amerykanin kubańskiego pochodzenia – wystosował do narodu kubańskiego rzadko spotykane orędzie w języku hiszpańskim, nawiązujące do obchodów tego święta. Rubio wyraził w nim poparcie dla amerykańskiej blokady dostaw paliwa na wyspę, jednocześnie obarczając obecny reżim komunistyczny odpowiedzialnością za notoryczne przerwy w dostawach prądu.
Wydarzenia nabierają tempa, bowiem dyrektor CIA John Ratcliffe spotkał się na wyspie z kubańskimi politykami, aby podkreślić, że ramy czasowe rozmów nie będą otwarte w nieskończoność. Ratcliffe przekazał wiadomość od Trumpa sugerującą, że Waszyngton mógłby rozważyć szersze zaangażowanie pod warunkiem, że Kuba wprowadziłaby znaczące reformy polityczne i gospodarcze.
Kryzys gospodarczy
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy kubańska gospodarka oraz sieć energetyczna całkowicie się załamały, co jest skutkiem amerykańskiego embarga, które odcięło dopływ ropy naftowej. Kuba jest w znacznym stopniu uzależniona od wenezuelskiej ropy, jednak jej dostawy zostały wstrzymane po amerykańskiej operacji, w wyniku której ujęto Maduro. Od tamtego czasu na wyspę dotarła zaledwie jedna dostawa ropy.
Jak poinformował kubański minister energetyki Vicente de la O Levy, w połowie maja zapasy z tej dostawy – liczącej 730 tys. baryłek i przywiezionej przez tankowiec pływający pod rosyjską banderą – uległy już wyczerpaniu. Sekretarz stanu Marco Rubio przyznał, że rząd kubański odrzucił ofertę pomocy humanitarnej ze strony USA o wartości 100 mln dolarów, i to w momencie, gdy kraj ten wciąż zmaga się ze skutkami niszczycielskiego huraganu, osłabioną gospodarką oraz przewlekłymi brakami paliwa. W lutym USA przekazały ludności wyspy pomoc humanitarną w wysokości 6 mln dolarów, której dystrybucją zajął się Caritas.
Sytuacja na wyspie była zła, odkąd w 1959 r. komuniści przejęli władzę. Ale Kuba mierzy się obecnie z najgłębszym kryzysem gospodarczym od dziesięcioleci. Przedłużające się przerwy w dostawach prądu, dotkliwe braki paliwa oraz spadające dochody z turystyki wciąż stanowią ogromne obciążenie dla gospodarki wyspy. Pogłębiające się niedobory podsyciły niepokoje społeczne i doprowadziły do wzmożonej migracji z Kuby do Stanów Zjednoczonych oraz innych państw regionu.
Zagraniczne drony
Nie jest żadną tajemnicą, że Hawana jest dla Moskwy i Pekinu doskonałym przyczółkiem działalności wywiadowczej. Według amerykańskich źródeł od 2023 r. Kuba pozyskuje z Rosji i Iranu drony o zdolnościach ofensywnych, rozmieszczając je w różnych lokalizacjach na terenie wyspy. Kuba zwróciła się ostatnio do Rosji z prośbą o dodatkowy sprzęt wojskowy, a także analizowała reakcję Iranu na presję ze strony USA oraz amerykańskie operacje wojskowe. Sekretarz ds. wojny Pete Hegseth oświadczył podczas przesłuchania w Kongresie, że obecność wrogich państw operujących tak blisko Stanów Zjednoczonych wciąż budzi poważne obawy.
Komunistyczny reżim miał bowiem ostatnio omawiać plany wykorzystania dronów przeciwko amerykańskiej bazie morskiej w Zatoce Guantanamo, amerykańskim okrętom wojskowym oraz – być może – przeciwko Key West, położonemu zaledwie 90 mil od Kuby.
Serwis Axios doniósł, że amerykańscy urzędnicy nie uważają, by Kuba stanowiła bezpośrednie zagrożenie lub aktywnie planowała atak.
Są jednak coraz bardziej zaniepokojeni rozprzestrzenianiem się działań wojennych z wykorzystaniem dronów w bezpośrednim sąsiedztwie terytorium Stanów Zjednoczonych. Wysoki rangą urzędnik amerykański przekazał serwisowi Axios, że administracja Trumpa postrzega tę kwestię jako poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego – co wynika zarówno z obecności irańskich doradców wojskowych w Hawanie, jak i rosnącego wykorzystania dronów we współczesnych konfliktach. Rząd Kuby stanowczo zaprzeczył tym zarzutom, oskarżając Waszyngton o fabrykowanie pretekstu do nałożenia kolejnych sankcji lub podjęcia działań militarnych.
Oczywiście Kuba nie jest w stanie zagrozić USA militarnie, a przecieki o ataku dronów są jedynie elementem budowania napięcia i być może pretekstem do wydania przez Biały Dom rozkazu użycia siły.
Nowe groźby militarne
Kilka dni temu Trump oraz Rubio ponownie przywołali widmo interwencji wojskowej na Kubie. – Inni prezydenci przyglądali się tej sprawie przez 50, 60 lat, zastanawiając się, co zrobić – powiedział prezydent. – I wygląda na to, że to ja będę tym, który tego dokona. Byłbym więc szczęśliwy, mogąc to zrobić – dodał.
Sekretarz stanu oświadczył z kolei dziennikarzom, że Kuba od lat stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego ze względu na swoje powiązania z przeciwnikami USA, a prezydent Trump jest zdeterminowany, by się tym zająć. Rubio – od dawna zajmujący twarde stanowisko wobec socjalistycznego przywództwa Kuby – przyznał, że administracja Trumpa pragnie rozwiązać spory z Kubą na drodze pokojowej, lecz wątpi, by USA mogły osiągnąć dyplomatyczne porozumienie z obecnym rządem wyspy.
– Przez lata Kuba przyzwyczaiła się do kupowania czasu i przeczekiwania nas. Nie uda im się nas jednak przeczekać ani kupić czasu. Jesteśmy bardzo poważni w swoich zamiarach i wysoce skoncentrowani na celu – oznajmił. Zapytany o to, czy USA użyją siły na Kubie, aby zmienić system polityczny wyspy, Rubio powtórzył, że preferowane jest rozwiązanie dyplomatyczne, ale zauważył, że „prezydent zawsze ma możliwość podjęcia wszelkich niezbędnych kroków, by wspierać i chronić interes narodowy”.
Widać wyraźnie, że administracja Trumpa rozpoczęła kampanię, którą określa mianem „maksymalnej presji” na rząd kubański, licząc, że dzięki wykorzystaniu sankcji oraz innych narzędzi gospodarczych uda się doprowadzić do zmiany reżimu i obalenia pozostałości po rządach klanu Castro. Z wypowiedzi Trumpa przebija przekonanie, że liczy on raczej na transformację na wzór tej w Wenezueli aniżeli na gruntowną i radykalną zmianę ustroju.
Zapytany przez dziennikarza o ewentualną eskalację konfliktu ze strony USA prezydent odparł: „Do eskalacji nie dojdzie. Nie sądzę, by była ona konieczna. Spójrzcie sami: ten kraj chyli się ku upadkowi. Panuje tam totalny chaos, a władze w zasadzie utraciły kontrolę nad sytuacją”. Jeśli reżim w Hawanie nie poczyni pewnych ustępstw, nie należy wykluczać amerykańskiej operacji wojskowej.