Zamiast dać się dalej „glanować i grillować” (zdaniem wielu komentatorów podlegała mobbingowi w gabinetach władzy), a w końcu spektakularnie „wykopać” ze stołka premierowi, który z pewnością zrobiłby z tego mały show, Pełczyńska-Nałęcz wykonała ruch wyprzedzający. Czy należą się jej za to brawa? Polska 2050 jest formacją nader obłudną: przed wyborami w 2023 r. grała rolę partii społecznie wrażliwej, szczególnie zatroskanej o interesy zwykłych obywateli, w rzeczywistości – stała się podwykonawcą najpaskudniejszych interesów partii Donalda Tuska.
Schizofreniczność tej formacji doskonale pokazało głosowanie w sprawie zniesienia dwukadencyjności w samorządach. A jeszcze wcześniej – cyniczne forsowanie przez Szymona Hołownię obniżenia składek zdrowotnych dla najbogatszych. Dlatego niespecjalnie żal pani Pełczyńskiej-Nałęcz i pana Szyszki: trzy lata grali do jednej bramki z KO, którą ten drugi tak mocno podsumował w social mediach. Trochę późna ta pobudka.