Przyznam szczerze, że takim przewidywaniom wierzę tak samo jak prognozie pogody, w której bardzo często nie można przewidzieć, jaka będzie aura za kilka godzin, nie mówiąc już o tej za kilka dni. W dyplomacji, zwłaszcza z siedzącą przy stole Rosją, nie można być niczego pewnym. Zresztą za Kremlem przemawiają czyny, nie słowa. W wyniku kolejnej już intensyfikacji ostrzałów Ukraina tonie w największym od blisko pięciu lat kryzysie energetycznym. Wymowny to obrazek, gdy idzie zima, a Władimir Putin chce, by Ukraińcy marzli w ciemnościach, odcięci od prądu i komunikacji. Rozmowy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich będą zapewne niczym innym jak kolejnym kupieniem czasu, by dalej siać terror i spustoszenie. Dopóki na ukraińskie miasta spadają bomby, polityczne rozmowy w Abu Zabi będą wyłącznie zasłoną dymną dla kolejnych zbrodni. Moskwa rozumie tylko język siły, a tego nie da się wypracować przy złotym stoliku.
To tylko puste słowa
Ukraina i Stany Zjednoczone potwierdziły, że w przyszłym tygodniu w Abu Zabi kolejny raz odbędą się trójstronne rozmowy z Rosją ws. zakończenia wojny. Część światowych mediów, podając tę informację, już wieszczy, że wreszcie czeka nas długo wyczekiwany przełom.