Henry Nowak zginął tak, jak umiera cywilizacja: porzucony, zakuty w kajdanki przez władze, które ani mu nie ufały, ani o niego nie dbały, oraz oskarżony o przestępstwa z nienawiści, których nie popełnił. Jego śmierć jest równie tragiczna, co oburzająca. Powinien dziś żyć – i tak by było, gdyby ostatnie pokolenia europejskich elit przeciwstawiły się polityce nienawiści do samego siebie oraz masowej inwazji migrantów, z których wielu gardzi Zachodem i ludźmi, którzy go kochają” – napisał w mediach społecznościowych wiceprezydent J.D. Vance.
Wypowiedź ta była de facto bezpośrednią interwencją urzędującego wiceprezydenta USA w sprawę karną w Wielkiej Brytanii. Stało się to w momencie, gdy ponownie zwrócono uwagę na śmierć Nowaka, który w grudniu 2025 r. w Southampton otrzymał pięć ciosów nożem po wcześniejszej sprzeczce. 23-letni Vickrum Digwa został ostatecznie skazany za morderstwo na karę dożywotniego więzienia.
Śmierć wywołała oburzenie po doniesieniach, że policja skuła Nowaka kajdankami, gdy ten leżał śmiertelnie ranny. Władze poinformowały, że Digwa fałszywie twierdził, iż przed atakiem nożem Nowak dopuścił się wobec niego zniewag na tle rasowym.
Dodajmy, że komentarze Vance’a spotkały się z szybką krytyką ze strony biura brytyjskiego premiera Keira Starmera, które odrzuciło próby „ingerencji w naszą demokrację”.
Wiceprezydent, od dawna krytykujący europejską politykę migracyjną, wezwał do okazania „słusznego gniewu” w reakcji na wydarzenie i jest obecnie najwyższym rangą przedstawicielem administracji prezydenta Donalda Trumpa, który pokusił się o komentarz. Vance to jednocześnie jeden z najgłośniejszych zwolenników propagowanych przez Biały Dom teorii o upadku cywilizacji zachodniej na skutek masowej migracji w Europie.
Niebezpieczne ideologie
Obojętny nie pozostał również sekretarz wojny Pete Hegseth, który wezwał europejskich przywódców do zachowania czujności wobec zagrożenia, jakie stanowią – jak to określił – „niebezpieczne ideologie” napływające na kontynent. Odwołując się do lekcji płynącej z D-Day ostrzegał przed współczesną niekontrolowaną imigracją. Szef Pentagonu przebywał we Francji, by uczcić 82. rocznicę alianckiej inwazji na Normandię podczas II wojny światowej w 1944 r. – operacji, która ostatecznie umożliwiła USA i ich sojusznikom wyzwolenie Europy Zachodniej spod władzy nazistowskich Niemiec.
– W latach, które upłynęły od tamtych wydarzeń na plażach Normandii, znaczna część Zachodu – w niektórych miejscach, środowiskach i stolicach – popadła w samozadowolenie. Zapomnieliśmy, że wolność nie jest dana raz na zawsze – powiedział Hegseth podczas wystąpienia na Amerykańskim Cmentarzu Wojennym w miejscowości Colleville-sur-Mer.
– Niestety, dziś na kolejne europejskie plaże szturm przypuszczają inne niebezpieczne ideologie – ostrzegał. Hegseth dodał, że teraz do brzegów Hiszpanii, Włoch, Grecji i Bułgarii docierają też „łodzie i ludzie”. – Kiedy europejskie stolice zrobią coś z tą inwazją? A może jest już za późno? Modlę się, by tak nie było, i wierzę, że tak nie jest – kontynuował.
Ton jego wypowiedzi nawiązywał do ostrej krytyki, jaką Biały Dom kieruje pod adresem państw europejskich w związku z ich podejściem do kwestii migracji – zjawiska, które zdaniem wysokich rangą amerykańskich urzędników stanowi egzystencjalne zagrożenie dla przetrwania kontynentu. W swojej strategii bezpieczeństwa narodowego na rok 2025 administracja Trumpa ostrzegała, że Europa może stać się „nie do poznania w ciągu 20 lat lub krócej”, jeśli Unia Europejska pozwoli na kontynuowanie liberalnej polityki migracyjnej.
Dokument ten – podobnie jak inne wypowiedzi ważnych przedstawicieli gabinetu Trumpa – podważył powojenne założenia dotyczące bliskich relacji Europy z jej najsilniejszym sojusznikiem. Waszyngton zarzuca Europie słabość obronną, niezdolność do poradzenia sobie z imigracją, nadmierną biurokrację oraz stosowanie cenzury wobec głosów tzw. skrajnie prawicowych i nacjonalistycznych, by nie dopuścić ich zwolenników do władzy.
Wojny kulturowe
Wydarzenia w Southampton uznano w Waszyngtonie za wyjątkowo ważne, gdyż głos zabrał nawet Departament Stanu, odnosząc się do wykorzystywania kwestii dyskryminacji rasowej jako narzędzia walki politycznej. To uwypukla koncentrację administracji Trumpa na zagranicznych „wojnach kulturowych” oraz na zarzutach dotyczących uprzedzeń wobec osób białych.
„Ideologiczne uwarunkowania i stosowanie podwójnych standardów w działaniach policji to rażące objawy upadku cywilizacyjnego. Muszą one zostać odrzucone w całym świecie zachodnim” – oświadczył Departament Stanu. „W tym trudnym czasie Stany Zjednoczone składają kondolencje rodzinie Henry’ego Nowaka oraz mieszkańcom Wielkiej Brytanii” – czytamy w stanowisku dyplomacji USA.
Ostrzeżenie dotyczące „dwupoziomowego modelu działań policji” można postrzegać jako bezpośrednie wyzwanie rzucone zwłaszcza premierowi Keirowi Starmerowi. Wyróżnia się on na tle brytyjskiej sceny politycznej swoim stwierdzeniem, jakoby „dwupoziomowy wymiar sprawiedliwości” był jedynie fikcją i w rzeczywistości nie istniał. Jednak coraz liczniejsze grono czołowych przedstawicieli Partii Pracy, nie zaprzeczając wprost słowom premiera, po cichu przyznaje, że obecny stan rzeczy może być nie do utrzymania i że konieczne są zmiany.
Niech Bóg pocieszy
„Henry nie był pierwszą osobą, która tak bezsensownie straciła życie, i obawiam się, że nie będzie ostatnią. Za każdym razem, gdy ginie człowiek taki jak on, właściwą reakcją – jedyną reakcją – jest słuszny gniew. Nikt – absolutnie nikt – nie powinien umierać tak, jak zginął Henry Nowak. Niech Bóg pocieszy tych, którzy go kochali, i niech ma jego duszę w swojej opiece” – komentował wspomniany wcześniej wiceprezydent Vance.
Przypomniał, że rozwiązanie tych problemów jest technicznie wykonalne, lecz wymaga woli politycznej. Rząd USA pod kierownictwem prezydenta Trumpa udowodnił, że „powstrzymanie masowej migracji i obrona suwerenności narodowej” są możliwe do zrealizowania, a „wszystko inne to tylko wymówki”.
Przedstawiając same założenia, Vance oznajmił: „To dlatego, że kochamy Zachód, chcemy go ocalić. Kochamy naszą cywilizację. Kochamy nasz kraj. Kochamy nasze dzieci”.
Wiceprezydent już wcześniej ostro krytykował masową migrację w swoim pierwszym ważnym wystąpieniu na arenie międzynarodowej – podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w lutym ub.r. Stwierdził wtedy, że „żaden wyborca na tym kontynencie nie szedł do urn, by otworzyć tamy dla milionów niezweryfikowanych imigrantów”.
Amerykański rząd obserwuje sytuację w Europie i wie, że lewicowa polityka prowadzi do tragicznych, wręcz morderczych skutków.