Tak się zdarzyło, że gdy gościliśmy w Cassino Piotra Dmitrowicza, autora działu Historia naszego tygodnika (a także dyrektora Muzeum Mt 5,14 im. św. Jana Pawła II i bł. Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego), zaproszono nas na mszę świętą do miasteczka Sant’Ambrogio sul Garigliano. Rzecz była niezwykła na tyle, że aż trudno mówić tu o przypadku czy zbiegu okoliczności itd. Jedni wierzą w przypadki, inni w obecność Opatrzności Bożej w życiu codziennym, i ja wierzę w to drugie. Proszę sobie wyobrazić, że oto nagle wraz z dyrektorem muzeum Karola Wojtyły znajdujemy się w niewielkiej górskiej miejscowości, w której… następuje przekazanie relikwii św. Jana Pawła II do tego właśnie kościoła, w czasie tej mszy. Relikwię przesłał z Krakowa kardynał Dziwisz – to zakrwawiony bandaż, zabrany w dniu zamachu z rzymskiej kliniki, do której przywieziono papieża po tamtych wydarzeniach. Inna relikwia z tego dnia – koloratka, którą wówczas miał na szyi Wojtyła – jest w zbiorach muzeum kierowanego przez Piotra. Ale wracając do owej mszy w Sant’Ambrogio: najpierw zostaliśmy przez proboszcza, don Lorenzo Vallone, przywitani i przedstawieni wszystkim zgromadzonym wiernym (nie tylko Piotr z żoną jako dyrektor Muzeum Mt 5,14, lecz także ja z Magdą jako przedstawiciele Fundacji Monte Cassino 1944). Piękna homilia popłynęła bardzo w polską stronę – było o tym, jak ważne jest to, że św. Jan Paweł II był właśnie Polakiem; było o roli Polski, ostoi chrześcijaństwa i wiary w upadającej Europie; było o żołnierzach 2. Korpusu Polskiego i cmentarzu polskim na Monte Cassino. A po mszy, gdy robiliśmy pamiątkowe zdjęcia, don Lorenzo udzielił błogosławieństwa Piotrowi i Monice, gdyż tego dnia obchodzili właśnie 28. rocznicę ślubu. Błogosławieństwo zostało udzielone relikwiami św. Jana Pawła II. Dyrektorowi muzeum św. Jana Pawła II i jego żonie. Gdzieś w małym miasteczku we Włoszech. Przypadek? Jak Państwo myślą? Wierzą Państwo w takie… „przypadki”?
Św. Jan Paweł II i „przypadki”…
Jedni wierzą w przypadki, inni w obecność Opatrzności Bożej w życiu codziennym, i ja wierzę w to drugie.