Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza, a także Ołeha Olżycza, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Takich „kwiatków” nie są w stanie bronić już nawet najbardziej zażarci zwolennicy wspierania Ukrainy w wojnie z Rosją. W związku z tym na mównicę wyszedł polski premier, żeby przywalić „ostro”: „Powiedzieć, że kompletnie nie rozumiem takiej samobójczej taktyki, to nic nie powiedzieć…”. I tu właściwie skupić się należy na drugiej części zdania wypowiedzianego przez Donalda Tuska – „nic nie powiedzieć”. Bo szef polskiego rządu, jak to ma w zwyczaju, tak się starał lawirować w tej wypowiedzi, żeby powiedzieć i nie powiedzieć, skrytykować, nie krytykując, coś wyrazić, ale żeby zbyt mocno nie wyrazić. A tu potrzeba bardzo wyrazistej polskiej postawy i to na każdym poziomie. Jakimś elementem retorsji politycznej jest na pewno podpisanie przez Radosława Sikorskiego wniosku o wpisanie Swiatosława Szeremety na listę osób niepożądanych w Polsce oraz objęcie go pięcioletnim zakazem wjazdu do całej strefy Schengen. Tylko czy to wystarczy? Słusznie zauważył Jacek Piekara: Jeśli tak postępuje Ukraina słaba (pogrążona w wojnie, potrzebująca pomocy), to na jaki poziom upamiętniania „bohaterów” z UPA może wjechać Ukraina silna? Mam wrażenie niestety, że pojawiające się także głosy mówiące o tym, że takimi akcjami Ukraina „strzela sobie w kolano”, utrudniając w przyszłości akcesję do Unii, są głosami pełnymi chciejstw i własnych projekcji. Nikogo w Unii jakieś dawne historie ukraińsko-polskie (tak to zostanie odebrane) nie będą obchodziły. To Niemcy zrealizują własne interesy z Ukrainą, odsuwając Polskę na bok. A Polska pod rządami Donalda Tuska właśnie jest spychana do roli podrzędnego, słabego kraju, który nie potrafi dbać o swoje interesy. Także w przestrzeni symboliki i pamięci historycznej.
Sprawa lwowska, czyli jak tu „nic nie powiedzieć”
Jeśli tak postępuje Ukraina słaba (pogrążona w wojnie, potrzebująca pomocy), to na jaki poziom upamiętniania „bohaterów” z UPA może wjechać Ukraina silna?