Jak powszechnie wiadomo, premier, jak tylko może, stara się umniejszać pozycję i znaczenie prezydenta Karola Nawrockiego. Problem nie tylko w tym, że nie bardzo może, ale też nie bardzo umie, więc wyszło jak wyszło. Zaczęło się od słów premiera Tuska: „Podjąłem decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. Odpowiedni wniosek w tej sprawie trafił już do prezydenta”.
W reakcji niepozbawionej formalnej dystynkcji pedagogicznego klapsa precyzyjnie wymierzył Tuskowi Rafał Leśkiewicz właśnie: „Panie Premierze. Użycie Sił Zbrojnych RP do ewakuacji polskich obywateli z państw niebędących członkami UE i NATO odbywa się WYŁĄCZNIE na mocy postanowienia Prezydenta RP. Rolą Premiera jest WYŁĄCZNIE sformułowanie wniosku do Prezydenta RP, Zwierzchnika Sił Zbrojnych”. Bez wątpienia Tusk został brutalnie postawiony do pionu. Gorsze dla jego wizerunku jest to, że stał się obiektem kpin. Śmieszność zabija w polityce skutecznie.