Niezależnie od przyczyn tego typu wypowiedź szefa rządu dużego kraju Unii Europejskiej powinna odbić się szerokim echem na świecie. A jakoś się tak nie dzieje. Wiemy, co by było, gdyby w taki sposób wypowiedział się polityk prawicy. Media grzmiałyby od Berlina po Nowy Jork. Wozy transmisyjne CNN już by zajeżdżały pod polski Trybunał Konstytucyjny. W Parlamencie Europejskim podejmowano by jedną rezolucję za drugą. Tymczasem po słowach Tuska… cisza. Nic się nie stało. Gdy ludzie Tuska będą się wdzierać do TK, będzie tak samo. Bo on ma przyzwolenie na wszelkie działania od liberalnych salonów. Bruksela wręcz na niego liczy, że zrobi w końcu porządek z niepokorną Polską.