Tam, gdzie zaczyna się ostrzejsza uliczna agresja, tam kończy się ogólnospołeczne poparcie. Zastanawia jeszcze jedno: czy ludzie, którzy tak chętnie grają na społecznej, pandemicznej frustracji, wzięliby za nią realną odpowiedzialność? I z jakim skutkiem? Dziś zwolennicy Platformy Obywatelskiej chętnie mówią o „zielonej wyspie” Donalda Tuska. Ale zapominają, że był to czas przyspieszonego zwijania państwa i powszechnego uśmieciowienia pracy (zapytajcie choćby szeregowych pracowników TVN). Totalna opozycja nie ma nic wspólnego z receptą na kryzys, to miłośnicy wielkiej wyprzedaży Polski.
Rzeczywisty program PO
Jedni judzą na rząd nastolatków, inni – przedsiębiorców, jeszcze inni – rolników. Wszyscy liczą, że w końcu doprowadzi to do politycznego przesilenia. Ale Polska, jeśli porównać ją z Europą Zachodnią i USA, nie jest krajem ulicznej przemocy.