To nie tylko prestiż, ale przede wszystkim ogromna odpowiedzialność i wpływ na najważniejsze decyzje dotyczące dyplomacji, sojuszy i bezpieczeństwa USA. Dla administracji Donalda Trumpa oznacza to większą spójność między Departamentem Stanu a Białym Domem.
Dla Rubio – wyjątkową pozycję w administracji federalnej. Połączenie tych funkcji zdarzyło się tylko raz. Teraz ten model powraca. Jak silną pozycję w amerykańskiej polityce miał Kissinger – nikomu przypominać nie trzeba. Czy Rubio pójdzie w jego ślady?