Włodzimierz Czarzasty, niegdyś komunistyczny aparatczyk studencki, demonstruje tę samą mentalność, obsesyjnie atakując „kiboli”. Obsesyjnie, bo Polacy w wyborach prezydenckich jasno wskazali, że chcą kibola u władzy, a mimo to stary komuch nadal międli swoją przegraną narrację. Ohydną w wykonaniu postkomunistycznego oligarchy, uwłaszczonego na ukradzionym Polakom przez PZPR majątku, robiącego interesy z ruskimi. Przestępczość tropisz, stary sowiecki wycieruchu? Przestępczość w Polsce stworzyła twoja ukochana Służba Bezpieczeństwa, bez której nie miałbyś swojej kasiory, a zwykli ludzie nie zostaliby w latach 90. wpędzeni w nędzę. Odczucia, jakie mają na widok takich jak ty moi rówieśnicy z osiedli i dzielnic, oddał raper Peja, pisząc o tobie kilka wulgaryzmów jako o „czerwonym nygusie”. A hasło „raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę” usłyszysz na stadionach jeszcze nie raz.
Robole, kibole i Czarzasty
„Robol” – tak nazywała się gazetka Solidarności wydawana w 1981 r. przy zniszczonej dziś Hucie Zabrze. Najbrzydszą swoją twarz bossowie PZPR, partii, która tylko z nazwy była „polska” i „robotnicza”, pokazywali, gdy z pogardą nazywali robotników z Solidarności „robolami”, czyli siedliskiem patologii.