Jednakże ostatnie kilka lat przyniosło wiele publicznych występów Kołodziejczaka, które powinny go już dawno wyeliminować z życia publicznego. Tymczasem stało się odwrotnie – został wiceministrem, ważnym członkiem rządu, wielokrotnie występującym razem z Donaldem Tuskiem. To pokazuje, co lider Koalicji Obywatelskiej zrobił z polską polityką, wynosząc na piedestał takie postacie jak Kołodziejczak. Czy Tusk nie wiedział, z kim ma do czynienia? Sądzę, że zdawał sobie z tego sprawę. Może wręcz właśnie dlatego wybrał Kołodziejczaka na współpracownika. To celowa taktyka Tuska: promować ludzi o najniższych moralnych standardach. Nie tylko po to, aby łatwo nimi sterować, ale żeby ich obecnością w polityce psuć polskie życie publiczne.
Pupil premiera w ogniu oskarżeń
W aferze wokół Michała Kołodziejczaka najbardziej zadziwiające jest to, że nikt nie jest zaskoczony patologicznymi zachowaniami posła KO, a co najwyżej ich skalą. Z opowieści pokrzywdzonych kobiet dowiadujemy się o gigantycznej obrzydliwości, do jakiej się dopuszczał.