Do dziś nie zrealizował przecież wytycznych dotyczących publikowania wyroków trybunału, ale Donald Tusk ma czelność twierdzić, że cały świat respektuje opinie międzynarodowego organu oprócz Karola Nawrockiego. Jednocześnie premier sam ma w nosie uwagi dotyczące funkcjonowania TK, które zostały przesłane do Warszawy w grudniu 2024 r. Wykorzystywanie policji i służb do wprowadzania siłowego „swoich sędziów” nie jest dowodem na sprawczość, jak chcą ultratalibowie z twardego elektoratu KO, a wyrazem bezradności i deptania porządku prawnego. Obecna władza niczego nie potrafi dokonać bez użycia pały i – gdy trzeba – uchwały. Trudno się dziwić, gdy premier nie ogarnia otaczającej go rzeczywistości, a służą mu były sędzia o wątpliwych kompetencjach prawniczych czy szef MSWiA, czyli ktoś mierny, bierny, ale wierny.
Pseudohappening u Czarzastego
Maciej Berek wypowiedział formułę przysięgi sędziego TK przed obliczem Włodzimierza Czarzastego. Farsa polega na tym, że ani marszałek Sejmu nie może zastąpić prezydenta, a użyta formuła „wobec” dotyczyła głowy państwa. Podpórką do nielegalnego dziwactwa w gabinecie rotacyjnego marszałka Sejmu była opinia Komisji Weneckiej – organu, którego zalecenia rząd traktuje niezwykle wybiórczo.