Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ewa Polak-Pałkiewicz
20.08.2026 10:01

Prosto od krowy

O czym dziś się rozmawia w eleganckim towarzystwie? Ano o tym, jak babcia przechowywała mleko w studni i mięso w komorze (w pomieszczeniu bez okien, gdzie zawsze był chłód). Słucham głośnej rozmowy dwóch pań w nowocześnie urządzonym sklepie ze zdrową żywnością w stolicy.

Prześcigają się we wspomnieniach z dzieciństwa – z czasów, gdy przy każdym wiejskim domu była studnia, a w gospodarstwie roiło się od zwierząt. Mleko, prosto od krowy albo prosto ze studni, gdzie schładzało się w lodowatej wodzie, spuszczane w wiadrze w zamkniętym naczyniu. A mięso? Wyciągnięte z dębowej skrzyni, mocno nasolone, nie miało konkurencji. Łza się w oku kręci, jakie to były wspaniałości. Zdrowe, smaczne pożywienie było owocem pracy własnych rąk naszych dziadków i pradziadków. Gwarantowała je najmniejsza choćby własność ziemi i wielowiekowa tradycja. Niepotrzebne były lodówki. Dziś płacimy krocie za produkowaną masowo „zdrową żywność” pochodzącą często z wielkich ferm, z odległych kontynentów. Własny kawałek ziemi, drewniany dom, parę zwierząt – to jednak wciąż żywe wspomnienie wielu Polaków; i niezastygłe marzenie ludzi rozumiejących, że konsumpcyjny raj, coraz bardziej wątpliwej jakości, może się skończyć gwałtownie w każdej chwili.

NAJNOWSZE